środa, 7 sierpnia 2013

Two

Obudziłam się w białym pomieszczeniu , wokół mnie jacyś ludzie , szmer rozmów .
Gdzie ja jestem .
-Obudziła się –usłyszałam czyjś głos .
-Gdzie ja jestem –powiedziałam zdezorientowana .
-W szpitalu , zemdlała pani wczoraj .-usłyszałam , z tego co się orientowałam był to lekarz .
-Ale dlaczego , co mi się stało .
-Znaleźliśmy wczoraj panią leżącą w łazience na podłodze , chyba się pani poślizgnęła . –powiedział .
Ah , no tak pamiętam .
-Zaraz zawieziemy panią na badania . Zgadza się pani . –zapytał lekarz .
-Oczywiście .-odpowiedziałam .
Już po pięciu minutach , leżałam w jakiejś Sali , a lekarz przykładał mi do głowy jakieś coś , co nie wiedziałam jak to się nazywa , ale chyba badał mi tym mózg .
-To był tylko lekki wstrząs .-powiedział z ulgą lekarz .
-Czyli , że nic poważnego mi nie jest . –zapytałam .
-Nie nic pani nie jest , tylko przepiszemy pani tabletki które będzie pani musiała zażywać przez tydzień .
Przytaknęłam głową .
-A jeśli mógłbym wiedzieć , to gdzie jest pani mama . –wiedziałam , po prostu wiedziałam że się o to zapyta.
-W pracy . –mruknęłam .
-Ale czy zdrowie córki nie jest ważniejsze od pracy? –Czy on może się w końcu zamknąć , nie rozumie że nie chce o tym rozmawiać .
-Nie chcę o tym rozmawiać , okej? –powiedziałam dość głośno .
-Dobrze –uniósł ręce w geście obronnym i opuścił pomieszczenie .
Przez małą szybkę w drzwiach zauważyłam , że mówił coś do pielęgniarki , która zaraz weszła do pokoju .
-Odwiozę teraz panią do Sali a już wieczorem będzie mogła pani wrócić do domu . –przytaknęłam .
Pielęgniarka podeszła do mojego lóżka z wózkiem inwalidzkim , chyba miała mnie w tym zawieźć .
Parsknęłam i wstałam z łóżka kierując się w stronę wyjścia .
-Jesteś pewna że dasz sobie rade .-powiedziała zatroskana .
-Tak dam , chyba mam nogi tak? –powiedziałam i ruszyłam w stronę Sali którą wcześniej mi podała .
Przechodziłam przez różne korytarze , aż w końcu dotarłam na miejsce .
Weszłam do środka , to co zobaczyłam mnie przeraziło , chciałam jak najszybciej się z tam tond wynieść , co on tam do cholery robił . –zadawałam sobie setki pytań na raz .
-Twoje łóżko jest tam –powiedziała .
Jakie ja mam cudowne szczęście .
Nie patrząc na nikogo usiadłam na swoim łóżku , wyjęłam telefon z kieszeni i robiłam byle co , by tylko nie patrzeć na niego .
-Mówiłem , że niebezpiecznie jest chodzić samemu wieczorem po parku –powiedział śmiejąc się .
-Nie dlatego tu jestem idioto –powiedziałam zażenowana .
-Nie mów tak do mnie . –warknął .
Nie zwracając na tego dupka głowy odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
***
Gdy się ocknęłam , za oknem było już szarawo .
-Czas na mnie –pomyślałam
Wstałam z łóżka , zaczęłam pakować swoje rzeczy , podeszłam do lekarza by powiedzieć mu , że idę już do domu .
Nie stawiał żadnych oporów , po prostu zaprowadził mnie do wyjścia .
Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę domu .
-Zamierzasz tak sama wieczorem iść do domu . –krzyknął jakiś chłopak , niestety wiedziałam kim był .
-Tak , tak właśnie zamierzam iść sama do domu . –powiedziałam z irytacją .
-Wsiadaj zawiozę cię .- powiedział .
-I ty myślisz , że jak najpierw mnie wyzywałeś , krzyczałeś na mnie ja normalnie ci to odpuszczę i wsiądę z tobą do auta . –powiedziałam prawie krzycząc .
-Nie musisz nic do mnie mówić , ale po prostu znam te miasto jak własną kieszeń i wiem , że o takiej porze jest niebezpiecznie samemu chodzić .
Nie wiedziałam co mam zrobić , w sumie bałam się trochę iść sama , ale też nie chciałam wsiadać z tym dupkiem do samochodu .
Zauważyłam , że chłopak zbliża się do mnie.
-Jak ty nie wsiądziesz to sam cię włożę do tego samochodu . –powiedział śmiejąc się .
Już po chwili byłam na rękach tego chłopaka , co nawet nie wiedziałam jak się nazywa .
-Puść mnie , nie rozumiesz że nie chcę z tobą wracać . –krzyknęłam
-Nie , nie rozumiem . –powiedział .
Już po chwili siedziałam na miejscu pasażera przypięta pasem , a obok mnie siedział ten chłopak .
-Okej , skoro już tak się o mnie „martwisz” , to może zdradź mi jak masz na imię .-powiedziałam .
-Justin , Justin Bieber .
***
Od Autorki: Cześć ! Przepraszam że was zawiodłam . jest 22 po północy , a miał być wczoraj . Ale ja poprostu nie miałam weny , ten rozdział wgl zawdzięczam @luxmyjuju (prowadzi opowiadanie klik zapraszam) Ja dzisiaj nie kontaktowałam wgl . Głowa mnie bolała cały dzień i no wgl .
Jak zawszę zapraszam do zakładki informowani i bohaterowie .
Dziękuję za 4 czy tam ile komentarzy , to wiele dla mnie znaczy , nie wiecie jakie to boskie uczucie wiedząc , że ktoś czyta twoje opowiadanie i się tej osobie ono podoba.
Następny rozdział jakoś za 2 dni ;D
~belieberka115
No i jak zawszę
:

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

4 komentarze: