poniedziałek, 18 listopada 2013

Nine


-Justin gdzie my jesteśmy? -powiedziałam stojąc przed jakimś starym blokiem,który wyglądał jakby miał ze 100 lat.
-Ja tu mieszkam -powiedział ze zmieszaniem w głosie. Nic nie odpowiedziałam , po chwili poczułam pare rąk na moim ciele a po chwili Justin wnosił mnie na górę.
-Puść mnie, umiem chodzić.- krzyknęłam z rozbawieniem.
-No nie wiem czy jesteś w stanie zrobić krok , a tym bardziej wejść na 4 piętro.
Chwilę później znajdowałam się na samej górze. Wyszarpałam się z uścisku Justina i stanęłam na nogi.
Justin otworzył drzwi kluczem i weszliśmy do środka.
-Ładnie tu -szepnęłam rozglądając się dookoła.
-Wiem-odpowiedział wyciągając z paczki papierosa i podpalił końcówkę.-Chodź.
Pociągnął mnie do jakiegoś pokoju.
Było w nim ciemno, Jedyne co mogłam zauważyć to lampy świecące za otwartym oknem.
Podeszłam do okna, usłyszałam za sobą kroki więc się odwróciłam.
Chłopak nachylił się nade mną i musnął delikatnie mój nos.
-Lea...-mruknął do mojego ucha.
-Tak?-szepnęłam.
-Cholernie kusisz wiesz?
Parsknęłam śmiechem i ruszyłam w stronę łóżka by na nim usiąść.
-Wiem to skarbie,chodź tu -pociągnęłam go za bluzkę.
Usiadł kołomnie na łóżku i zbliżył swoje usta do moich tak że prawie się stykały.
-Bardzo cię lubię-szepnął do moich ust.
Czy on naprawde mnie lubi, czy poprostu mówi tak żeby pójść ze mną do łóżka. Próbowałam się od niego odciągnąć, ale nie byłam w stanie. On tak cholernie kusił.
Chwilę później złączył nasze usta,przeciągnął językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostep, nie musiał dlugo czekać ponieważ już po chwili nasze języki toczyły zawziętą walkę o dominację.
Po chwili usłyszałam jakby ktoś wszedł do mieszkania.
-Ju-Justin, ktoś wszedł do mieszkania. -powiedziałam lekko dysząc.
-Poczekaj, sprawdze. -powiedział.
Gdy Justin wyszedł z pomieszczenia wstałam z łóżka i podeszłam do okna by zaczerpnąć świeżego powietrza.
Po jakiś 10 min. Justin wszedł do pokoju a za nim jakaś kobieta. Szczerze mowiąc wyglądała ona bardzo młodo. 
Miała długie brązowe włosy i śliczne niebieskie oczy, wyglądała na góra 25 lat.
-Dobry wieczór. -powiedziałam zmieszana.
-Witaj skarbie. -powiedziała uprzejmym głosem.
-Lea, to moja mama. -powiedział z uśmiechem na twarzy.
Szybko odwzajemniłam uśmiech. -Bardzo miło mi panią poznać, jestem Lea, jestem znajoma Justina. 
-Proszę, tylko nie pani, to mnie postarza. Mów mi Pattie.-posłała mi szczery uśmiech. -Również miło mi Cię poznać. -dodała.
-Mamo, co robisz o tej porze w domu? -przerwał nam Justin.
-Musiałam załatwić coś w banku i muszę odebrać Jaxona i Jazzy , bo ty jak zwykle leniuchu tego nie zrobisz.-powiedziała z sarkastycznie.
-Przepraszam, okej-powiedział śmiejąc się. 
-Dobra to ja was zostawiam i ide po moje dzieci do babci. Do zobaczenia Lea.-powiedziała i posłała mi ogromny uśmiech.
-Do zobaczenia.-szepnęłam .
-Polubiła cię -powiedział Justin zamykając mnie w lekkim uścisku.
-Też ją polubiłam, jest bardzo miłą kobietą. Widać jak bardzo was kocha.-szepnęłam.
Na mojej twarzy cały czas był uśmiech.
-Tak, my też ją kochamy.-szepnął mi w szyję.
Przez dłuższy czas nie odzywaliśmy sie do siebie, poprostu staliśmy na środku pokoju wtuleni w siebie.
-Opowiedz mi o swoim rodzeństwie.-przerwałam, drętwą ciszę.
-Co mam ci o nich opowiedzieć. Mam siostrę Jazzy i brata Jaxona, kocham ich i moją mamę nad życię. Jazzy, piętnastoletnia dziewczynka, uwielbiam się z nią droczyć, lecz nie nawidzę gdy jest przy niej jakiś chłopak, nie chciałbym bo ona przez niego cierpiała. A Jaxon, mały sześcioletni chlopiec, kocham go, uwielbiam się z nim bawić, nie wiem co bym zrobił jakby stała mu się krzywda. Nie chcę sobie tego wwyobrażać. Krótko mówiąc kocham swoje rodzenstwo nad życie, mógłbym oddać swoje zycie za nich. -Gdy Justin skończył mówić, rozpłakałam się. On jest najwspanialszym człowiekiem na świecie, dba o swoje rodzeństwo, o swoją matkę. Po prostu cudowny.
-Ej nie płacz, nie lubie tego. -pocieszał mnie.
-To co powiedziałeś, je-jest cudowne, nie myślałam że tak bardzo kochasz swoje rodzeństwo. Ja czasami kłócę się z moim i nie doceniam ich. -wyszlochałam.
-Nic takiego, po prostu doceniam to co mam, bo w każdej chwili mogę ich stracić.-szepnął, a jego oczy zrobiły się czerwone.- Zostaniesz na noc?-szepnął zmieniając temat.
-Nie wiem co na to moi rodzice. -powiedziałam.
-Jakoś im to wytłumaczysz.-szepnął mi seksownie do ucha.
-Nie, ja miałam, być w domu o 22 , a jest prawie północ. Muszę wracać, nie chcę mieć problemów. -odeszłam od niego. 
-Odwiozę cię.
-Dziękuję.
***
HEJKAA <3
Tęskniłam;(
Przepraszam że tak długo mnie nie było, ale jakoś nie miałam weny i czasu na pisanie.
CHCIAŁABYM WAM WSZYSTKIM PODZIĘKOWAĆ ZA TE MOTYWUJĄCE KOMENTARZE, NIE MYŚLAŁAM ŻE KOMUŚ SIĘ TO SPODOBA(tak wiem pisze to pod każdym rozdzialem, ale ja naprawdę nie myślałam że ktoś to bd czytał)
Kocham was tak bardzo. <3
Nie wiem kiedy bedzie następny rozdział. Ale postaram się jak najszybciej <3
Jak zawsze
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
love <3
Sorki za błędy czy coś , ale nie miałam czasu ich poprawić :)
+
ZAWIESILI MI KONTO NA TT I TERAZ MAM NOWE, @luvmydestinyy
i będę was z tego konta informować jak narazie <3