piątek, 23 sierpnia 2013

Six

Jaka ja byłam głupia , pozwoliłam mu spać u mnie .
Wiedziałam , że nie był on zwykłym chłopakiem .
Wróciłam do domu cała roztrzęsiona , po tym co zauważyłam w parku .
Już nigdy w życiu nie odezwę się do tego idioty .
-Cześć Lea , gdzie byłaś –usłyszałam za sobą głos .
Odwróciłam się i ujrzałam za sobą mamę siedzącą na kanapie i oglądającą telewizor .
Co ona ode mnie chciała , to raczej nie było normalne , że do mnie gadała i to że była w domu .
-Cześć ,biegałam . –odpowiedziałam .
Mama wstała z kanapy i mnie przytuliła .
Co się dzieje …
-Mamo , stało się coś .-powiedziałam.
-Przepraszam . –szepnęła mi do ucha .
Za co mnie przeprasza .
-Za to że Cię ignorowałam , nie odzywałam się do Ciebie . Ale po prostu nie mogłam , wszystkim mi przypominałaś męża , myślałam że jak nie będę się do Ciebie odzywać , będę miała chłopaków , to o nim zapomnę , lecz to nie prawda . I za to Cię przepraszam skarbie . Wybaczysz mi .-Nie wiedziałam co odpowiedzieć .
Czy ona mnie przeprasza .
Nie mogłam wykrztusić z siebie ani słowa .
Rozkleiłam się . Zaczęłam płakać w jej ramię .
-Dziękuje kochanie –szepnęła .
***
Po pogodzeniu się z mamą , poczułam ulgę , już nie czuję się jak jakieś popychadło , czuję się kochana .
Nie wiedziałam dlaczego mnie przeprosiła i nad tym się najbardziej zastanawiałam .
-Szybciej Lea , bo się spóźnimy do szkoły . –powiedziała .
-Od kiedy Ci zależy na tym czy się spóźnimy czy nie . –odpowiedziałam
-Od kiedy do naszej szkoły chodzi Rayn .-pisnęła .
-Wiedziałam że ci się spodoba .
Blond włosy , postawione na żel , chodzi na siłownie  .
To jest to co ona lubi .
-Widziałam , że kręcisz z Bieberem – powiedziała podekscytowana
-Nie –krzyknęłam –nawet z nim nie gadam i nie mam zamiaru .
-Tak , tak , przecież widzę jak na siebie patrzycie .
O co jej chodzi . Co ją wzięło na takie pytania .
Postanowiłam nie zawracać sobie już nim głowy . Nie chcę mieszać się w jego „złe” życie .
-Dobra chodź już do samochodu –powiedziałam i zaczęłam zmierzać w stronę drzwi .
Całą drogę Carly siedziała cicho , jakby o czymś myślała . Ale to nawet dobrze , nie miałam ochoty na rozmowę .
Gdy dojechała pod szkołę , wysiedliśmy z auta kierując się w stronę drzwi wejściowych .
Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do swojej szafki by wziąć książki na biologie .
-Cześć księżniczko –usłyszałam koło ucha cichy ale seksowny szept .
Odwróciłam się by zobaczyć kto to jest .
-O hej –starałam się zachowywać normalnie , nie chce żeby wiedział że widziałam jak zabijał tego niewinnego człowieka .
-Chciałabyś z koleżankami przyjść na moją imprezę . –powiedział lekko zachrypniętym głosem .
-Nie , nie chciałabym . –powiedziałam stanowczo.
-No weź, co się będziesz nudzić w domu , no chodź .
Ha , bo ja akurat nie mam co robić , tylko przychodzić na jakieś imprezy ”gangsterów” . Nie , mam co innego do roboty .
Przy mojej szyi poczułam ciepły oddech , a już za chwilę , jego usta stykały się z moją szyją , nie powiem , było to całkiem niezłe , ale nie mogłam pokazać , że mi się to podoba .
-Co t-ty robisz –oderwałam się od niego .
-No nie widzisz skarbie , próbuję Cię przekonać żebyś przyszła .
-Na mnie takie coś nie działa. A teraz cześć muszę iść na lekcje . –powiedziałam i chciałam odejść ale Justin mnie zatrzymał .
-A jaką masz teraz lekcje –szepnął .
-Biologie –powiedziałam , wyciągnęłam podręcznik z szafki i ruszyłam nie dając szansy chłopakowi na powiedzenie czegokolwiek .

***

Od Autorki: Więc cześć !! Przepraszam bardzo za tak długie czekanie . ;/ Nie miałam jakoś weny do pisania , zlot , podwórko , nocki z koleżanką ... Nie miałam po prostu jak . Więc jeszcze raz przepraszam . Myślę że mi wybaczycie .
Dziękuję za miłe komentarze . One tak bardzo motywują *--*
A i teraz ogólnie zacznie się szkoła , więc rozdziały będą tak nwm co tydz . chyba że uda mi się  szybciejjj . :****
Zapraszam do czytania , komentowania .
Aaa. i tak wiem że ten rozdział mi się nie udał , ale go pisałam tak na szybko , jak się nie spodoba , to proszę nie przestawajcie czytać opowiadania . Przysięgam że następny bd dużo ciekawszy <33
#muchlove


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 14 sierpnia 2013

Five

Po wizycie Carly , zeszłam na dół by zjeść coś, szczerze mówiąc nie byłam głodna ale musiałam jeść , bo jakbym przestała to byłoby ze mną bardzo źle .
Jak na swój wzrost jestem o wiele za chuda .
-Dzień dobry skarbie –powiedział jakiś facet wyrywając mnie równocześnie z moich myśli .
-Po pierwsze kim ty do cholery jesteś , a po drugie nie mów do mnie skarbie , nie znam Cię i nie mam zamiaru poznawać .-krzyknęłam .
-Jestem twoim nowym tatusiem .-powiedział z chamskim uśmieszkiem .
Podszedł do mnie by mnie przytulić .
-Fu! Zostaw mnie idioto .-spoliczkowałam go i pobiegłam do pokoju .
Co on sobie wyobrażał . Nie mam zamiaru mieszkać z tym palantem .
Zboczeniec jakiś .
Teraz nawet w moim pokoju będę się bała sama zostawać .
Nie wyobrażam  sobie tego . Muszę porozmawiać z mamą , ale to jutro , dzisiaj miałam w planach pobiegać .
Wcale nie dla tego że jest/może być Justin .
Nie obchodził mnie ten koleś , chciałam po prostu pobiegać .
Postanowiłam wziąć szybki prysznic , przebrać się w sportowe ciuchy i iść biegać .
Po piętnastu minutach byłam już w drodze do parku .
Zachciało mi się pić więc zaszłam do Starbucks’a po coś do picia .
Przechodziłam przez znane mi dzielnice aż trafiłam do parku .
Z daleka zauważyłam 2 kolesi , jeden miał czarne włosy i szeroką budowę ciała , a ten drugi był mi znany .
Włosy postawione do góry na żel , spodnie opuszczone za tyłek i do tego pasek.
Kto mądry nosi pasek do spodni które i tak mu sięgają za pupę .
Justin .
Tak już wiem kim był ten chłopak .
Justin walnął tego kolesia pięścią w brzuch .
Podeszłam bliżej by zobaczyć co się stanie dalej .
Chłopak upadł na ziemię stękając z bólu .
-Jeśli mi kurwa nie oddasz tych pieniędzy teraz , to cię zaraz zabije skurwysynie.-krzyknął Justin .
Co on chciał mu zrobić , dlaczego ma mu oddać pieniądze .
-Nie mam tych pieniędzy , daj mi jeszcze 2 dni , albo chociaż 1 dzień . Proszę –krzyknął czarnowłosy koleś .
-Nie dam ci żadnych pierdolonych dwóch dni . Mówiłeś że oddasz do dziś to mi je kurwa daj teraz –powiedział i wyciągnął pistolet z tylnej kieszeni czarnych spodni .
-Nie mam teraz –szepnął i położył głowę na ziemi , to chyba oznaczało że się poddaje .
Justin przyłożył pistolet do skroni chłopaka .
-Możesz powiedzieć ostatnie słowo , bo za parę sekund już nie będziesz miał jak .-powiedział do chłopaka , tworząc na twarzy chytry uśmieszek .
Jak to możliwe , że morderca był u mnie w domu , spał u mnie , a jakby miał mnie tak zabić .
Moje ręce zaczęły się momentalnie trząść , tak samo jak i inne części mojego ciała .
Nie chciałam patrzeć na to więc po prostu zaczęłam biec do domu .
W tym momencie miałam gdzieś to czy mnie zobaczy czy co .

Justin

Zabiłem skurwysyna .
Pożyczył kasę i nie oddał na czas .
Miałem powód żeby zabić chuja .
Byłem wkurwiony . Zawsze jak byłem na coś zły to chodziłem do klubu by się napić .
I zawszę spałem z jakąś dziwką ale to już szczegół .
-Podać coś –powiedziała seksowna barmanka .
-wódkę z sokiem ananasowym .-powiedziałem .
-Już podaje . –powiedziała seksownym głosem .
-Jesteś bardzo seksowna wiesz –szepnąłem jej do ucha .
-Ty również –odpowiedziała .
-Masz ochotę –powiedziałem kusząco.
Po wizycie Carly , zeszłam na dół by zjeść coś, szczerze mówiąc nie byłam głodna ale musiałam jeść , bo jakbym przestała to byłoby ze mną bardzo źle .
Jak na swój wzrost jestem o wiele za chuda .
-Dzień dobry skarbie –powiedział jakiś facet wyrywając mnie równocześnie z moich myśli .
-Po pierwsze kim ty do cholery jesteś , a po drugie nie mów do mnie skarbie , nie znam Cię i nie mam zamiaru poznawać .-krzyknęłam .
-Jestem twoim nowym tatusiem .-powiedział z chamskim uśmieszkiem .
Podszedł do mnie by mnie przytulić .
-Fu! Zostaw mnie idioto .-spoliczkowałam go i pobiegłam do pokoju .
Co on sobie wyobrażał . Nie mam zamiaru mieszkać z tym palantem .
Zboczeniec jakiś .
Teraz nawet w moim pokoju będę się bała sama zostawać .
Nie wyobrażam  sobie tego . Muszę porozmawiać z mamą , ale to jutro , dzisiaj miałam w planach pobiegać .
Wcale nie dla tego że jest/może być Justin .
Nie obchodził mnie ten koleś , chciałam po prostu pobiegać .
Postanowiłam wziąć szybki prysznic , przebrać się w sportowe ciuchy i iść biegać .
Po piętnastu minutach byłam już w drodze do parku .
Zachciało mi się pić więc zaszłam do Starbucks’a po coś do picia .
Przechodziłam przez znane mi dzielnice aż trafiłam do parku .
Z daleka zauważyłam 2 kolesi , jeden miał czarne włosy i szeroką budowę ciała , a ten drugi był mi znany .
Włosy postawione do góry na żel , spodnie opuszczone za tyłek i do tego pasek.
Kto mądry nosi pasek do spodni które i tak mu sięgają za pupę .
Justin .
Tak już wiem kim był ten chłopak .
Justin walnął tego kolesia pięścią w brzuch .
Podeszłam bliżej by zobaczyć co się stanie dalej .
Chłopak upadł na ziemię stękając z bólu .
-Jeśli mi kurwa nie oddasz tych pieniędzy teraz , to cię zaraz zabije skurwysynie.-krzyknął Justin .
Co on chciał mu zrobić , dlaczego ma mu oddać pieniądze .
-Nie mam tych pieniędzy , daj mi jeszcze 2 dni , albo chociaż 1 dzień . Proszę –krzyknął czarnowłosy koleś .
-Nie dam ci żadnych pierdolonych dwóch dni . Mówiłeś że oddasz do dziś to mi je kurwa daj teraz –powiedział i wyciągnął pistolet z tylnej kieszeni czarnych spodni .
-Nie mam teraz –szepnął i położył głowę na ziemi , to chyba oznaczało że się poddaje .
Justin przyłożył pistolet do skroni chłopaka .
-Możesz powiedzieć ostatnie słowo , bo za parę sekund już nie będziesz miał jak .-powiedział do chłopaka , tworząc na twarzy chytry uśmieszek .
Jak to możliwe , że morderca był u mnie w domu , spał u mnie , a jakby miał mnie tak zabić .
Moje ręce zaczęły się momentalnie trząść , tak samo jak i inne części mojego ciała .
Nie chciałam patrzeć na to więc po prostu zaczęłam biec do domu .
W tym momencie miałam gdzieś to czy mnie zobaczy czy co .

Justin

Zabiłem skurwysyna .
Pożyczył kasę i nie oddał na czas .
Miałem powód żeby zabić chuja .
Byłem wkurwiony . Zawsze jak byłem na coś zły to chodziłem do klubu by się napić .
I zawszę spałem z jakąś dziwką ale to już szczegół .
-Podać coś –powiedziała seksowna barmanka .
-wódkę z sokiem ananasowym .-powiedziałem .
-Już podaje . –powiedziała seksownym głosem .
-Jesteś bardzo seksowna wiesz –szepnąłem jej do ucha .
-Ty również –odpowiedziała .
-Masz ochotę –powiedziałem kusząco.
-Jestem w pracy . Może po pracy będę miała czas to się spotkamy –powiedziała.
Nie zależało mi teraz na jakimś spotykaniu się .
Teraz tylko myślałem o przeleceniu jakiejś dziwki i pójść spać .
-Cześć przystojniaku , masz ochotę –krzyknęła przez głośną muzykę  w klubie .
Nie odpowiedziałem nic , po prostu podniosłem ją na ręce i zacząłem zmierzać do pokoju w którym zawsze to robiłem .
Usiadłem na łóżku z jakąś laską na kolanach .
Zacząłem ssać , przygryzać , lizać jej szyję zjeżdżając coraz niżej , aż trafiłem do jej biustu .
Miała ogromne cycki i to właśnie lubiłem w dziwkach .
Potrafiły zadowolić w każdy sposób .
Już chwilę później było tylko słychać głośne krzyki , jakby właśnie ta dziwka dochodziła .
Ja nawet nie jęknąłem , nie wiem może byłem do tego przyzwyczajony .
Gdy ona doszła , wstałem z łóżka włożyłem na siebie bokserki , spodnie wziąłem z podłogi koszulkę i wyszedłem bez pożegnania .

-Jestem w pracy . Może po pracy będę miała czas to się spotkamy –powiedziała.
Nie zależało mi teraz na jakimś spotykaniu się .
Teraz tylko myślałem o przeleceniu jakiejś dziwki i pójść spać .
-Cześć przystojniaku , masz ochotę –krzyknęła przez głośną muzykę  w klubie .
Nie odpowiedziałem nic , po prostu podniosłem ją na ręce i zacząłem zmierzać do pokoju w którym zawsze to robiłem .
Usiadłem na łóżku z jakąś laską na kolanach .
Zacząłem ssać , przygryzać , lizać jej szyję zjeżdżając coraz niżej , aż trafiłem do jej biustu .
Miała ogromne cycki i to właśnie lubiłem w dziwkach .
Potrafiły zadowolić w każdy sposób .
Już chwilę później było tylko słychać głośne krzyki , jakby właśnie ta dziwka dochodziła .
Ja nawet nie jęknąłem , nie wiem może byłem do tego przyzwyczajony .
Gdy ona doszła , wstałem z łóżka włożyłem na siebie bokserki , spodnie wziąłem z podłogi koszulkę i wyszedłem bez pożegnania .
***
Od Autorki: Cześć . Hahaha Justin jak zwykle tylko o jednym . Jak myślicie , co Lea zrobi jak spotka znowu Justina . O ile go spotka .

Z góry przepraszam że tak długo nie dodawałam , ale no . przepraszam . <3 Jak się podobał rozdział to proszę zostawić po sobie komentarz .
Zapraszam do zakładek informowani .
#muchlove
~belieberka115

CZYTAZ=KOMENTUJESZ

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Four


-Jak już co wcześniej mówiłam skarbie ja nie jestem jak inne laski , a teraz idę spać , dobranoc . –powiedziałam .
-A może jakiś koc i poduszkę mi dasz co –upomniał się chłopak .
-Ach , no tak .-powiedziała i rzuciłam w jego stronę koc i małą poduszkę .
-A teraz dobranoc księżniczko –powiedział , a ja się zarumieniłam , żeby tego nie zauważył schowałam głowę w poduszkę .

Justin

Nigdy się nie zdarzyło ,  że spałem na podłodze  . No cóż , w końcu musi być ten pierwszy raz , tak ?
Jak ona zaśnie , to i tak położę się koło niej , ona chyba nie myślała , że ja na serio będę spał na podłodze .
Po trzydziestu minutach zauważyłem już , że zasnęła .
-Ty chyba nie myślałaś, że będę spał na podłodze, skarbie –szepnąłem i się położyłem koło niej .
Owinąłem wokół jej talii rękę i już po chwili zasnąłem .

Lea

Obudziłam się i poczułam na sobie czyjąś dłoń .
Odwróciłam się i zdziwiłam się tym co zobaczyłam .
-Co ty tu robisz .-szepnęłam , byłam dość zaspana by powiedzieć normalnie .
-Skarbie , ty chyba nie myślałaś , że będę spał na podłodze .-powiedział zaspanym głosem .
Nic nie odpowiedziałam , tylko wyszłam z łóżka skierowałam się w stronę komody z bielizną , wyciągnęłam koronkowe majtki oraz stanik , wyciągnęłam z szafy pierwszą lepszą bluzką i weszłam do łazienki by wziąć szybki prysznic .
Weszłam do łazienki , zdejmując z siebie brudne części garderoby .
Weszłam do kabiny , odkręciłam kurek z ciepłą wodą a już po chwili miliony kropelek wody otuliło moje ciało .
Nałożyłam na moje mokre włosy truskawkowy szampon do włosów , a na ciało kokosowy żel .
Jak już spłukałam z siebie tą całą pianę , wyszłam z prysznica na mały dywanik na środku mojej małej łazienki .
Po włożeniu na siebie czystej bielizny oraz koszulki wyszłam z małego pomieszczenia .
-Chcesz się wykąpać –zaproponowałam chłopakowi .
-Nie , wiesz co ja już się będę zbierał .-powiedział –Do zobaczenia księżniczko .-wyszeptał mi do ucha .
-Do zobaczenia –szepnęłam po wyjściu chłopaka .
Lea , czy to możliwe , że jakiś zwykły chłopak , powoduje na twojej twarzy rumieńce ?
Nie wiedziałam co robić , więc zadzwoniłam po Carly by się jej z tym zwierzyć .
Zawsze jak się coś u mnie działo , albo chciałam się czymś pochwalić to dzwoniłam po nią , zawsze wiedziała jak pomóc .
Po znalezieniu telefonu komórkowego , wybrałam numer Carly i przyłożyłam telefon go ucha .
-Halo –usłyszałam znajomy mi głos .
-Hey Carly , mogłabyś do mnie przyjść –powiedziałam.
-Chcesz mi coś ciekawego powiedzieć? Zaraz będę .-powiedziała szybko i się rozłączyła .
Już po 10 minutach usłyszałam dzwonek w drzwiach , zeszłam by otworzyć jej drzwi .
-Heeeeeeeeeeeeeeeeeeej .-krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyje .
-Co się stało z ciągle ponurą Leą –powiedziała ze śmiechem Carly .
-No co , po prostu się stęskniłam . –powiedziałam i pociągnęłam ją za rękę  .
-To co mi chciałaś powiedzieć –zapytała .
-Wiesz który to ten Bieber –zapytałam
-No tak wiem , wszyscy go znają . –odpowiedziała szybko .
-No to on spał dzisiaj u mnie .-powiedziałam .
Carly zaczęła piszczeć z radości .
-I co robiliście –powiedziała po uspokojeniu się .
-Carly! –krzyknęłam i żartobliwie popchnęłam ją .
Wiedziałam co ma na myśli , czy ona zawsze w takich sytuacjach ma tylko jedno w głowie .
-Nic nie robiliśmy , spałam a on spał na podłodze to tylko tyle .-odpowiedziałam.
-A myślałam , że zaiskrzyło między wami .-powiedziała a z jej twarzy znikł uśmieszek .-Ale przyznaj podoba ci się , on się wszystkim podoba .
-Nie , nie podoba mi się . Zwykły dupek , co myśli tylko o jednym .-Chciałabym żeby mi się nie podobał . Ale nie mogłam jej tego powiedzieć , bo wiedziałam jakby to się skończyło .
***
Od Autorki: Chciałam was przeprosić że nie dodawałam rozdziału przez dłuższy czas , ale po prostu nie miałam dostępu do mojego laptopa (siostra w simsy grała) ale dała mi dodać rozdział ... uff .<333 zaraz zabieram się do pisania następnego , nie wiem kiedy będzie , ale jakoś za niedługoo .
A i dziękuję za te motywujące komentarze . <333 kocham was <3/
@belieberka115

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

czwartek, 8 sierpnia 2013

Three

Wow … kto by pomyślał , że taki dupek , ma takie piękne imię ..
Lea , o czym ty myślisz , weź się w garść –pomyślałam .
-A ja Lea . –powiedziałam , zakańczając tę niezręczną cisze .
-Powiem ci , że masz seksowne imię .-powiedział swoim cudownym głosem .
-Myślisz , że jak do mnie tak powiesz to ja od razu się w tobie zakocham , czy coś . Oj mylisz się . –powiedziałam stanowczo .
-Kurwa , to zawsze na wszystkich działa .-powiedział robiąc minę smutnego szczeniaczka .
-Widzisz , ja to nie wszyscy . –powiedziałam seksownym głosem .
-Zauważyłem skarbie . Może właśnie to mnie do ciebie przyciąga .-powiedział takim głosem , że o mało a bym nie zemdlała z wrażenia .
-Oj no weź się wreszcie zamknij .-powiedziałam , a na moją twarz wkradł się rumieniec .
-Widzę że ktoś tu się rumieni . Widzisz , a jednak mi się udało . –powiedział i wyciągnął z kieszeni opakowanie papierosów , wyciągnął jednego , włożył go do ust , podpalił końcówkę i zaciągnął się dymem.
-Możesz przy mnie nie palić .-powiedziałam .
Chłopak się nie odezwał , tylko otworzył okno w aucie .
-Lepiej – powiedział .
-Nie , to że otworzyłeś okno , to nie znaczy , że już mi to nie przeszkadza . –drażniłam się z nim .
-Przestań marudzić –powiedział ze śmiechem .
-Nie , bo co .-odpowiedziałam .
-Zaraz skręć tu w prawo i ja tam mieszkam .-zmieniłam temat .
-Oczywiście .-powiedział , nadal się śmiejąc .
-Z czego się śmiejesz .-powiedziałam i uderzyłam go żartobliwie w ramię .
-Ej , dlaczego mnie bijesz – powiedział niewinnym głosem .
-Bo się ze mnie cały czas śmiejesz , co ja ci takiego zrobiłam .-powiedziałam .
-Bo mnie rozśmieszasz ? –odpowiedział pytająco .
-Przepraszam okej . –podniosłam ręce w geście obronnym .
-Jesteśmy na miejscu  -powiedział i zatrzymał swoje sportowe auto tuż przed moim domem .
-Dziękuję za to , że mnie podwiozłeś .-podziękowałam i wystawiłam rękę w jego stronę .
-Ja tu cię ratuję przed tym by nikt cię nie porwał , zawożę cię pod sam dom , a ty mi tak dziękujesz .-powiedział z rozczarowaniem .
-A czego ty się spodziewałeś . –odpowiedziałam
-Chamska jesteś wiesz . –powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy .
-Wiem to –powiedziałam i wysiadłam z auta , a za mną Justin .
-To jak , przytulisz mnie czy nie ? –zapytał .
-Oczywiście , że nie –powiedziałam śmiejąc się .
-To będę musiał to inaczej załatwić . –podszedł do mnie na niebezpiecznie bliską odległość i zaczął mnie łaskotać . Skąd wiedział że tego nienawidzę .
-Justin , Justin , Justin proszę przestań . Okej , przytulę cię , ale mnie zostaw . błagam . –poddałam się .
Chłopak mnie przytulił , a ja odwzajemniłam uścisk , żeby już mnie zostawił .
-No to dziękuję jeszcze raz . Do zobaczenia .-powiedziałam .
-Tak , do zobaczenia Lea –szepnął , ale i tak to usłyszałam .
Otworzyłam furtkę przed moim domen a Justin nadal mnie obserwował , zamknęłam drzwiczki za sobą i zaczęłam iść małą drużką prowadzącą do drzwi od mojego domu gdy nagle niekontrolowanie zakręciło mi się w głowie i upadłam. Justin chyba to zobaczył bo już sekundę później zobaczyłam go obok siebie.
-Nic ci nie jest ? Co się stało ? Jak się czujesz ? – zasypywał mnie pytaniami.
-Ogarnij się , okey ? nic mi nie jest po prostu zakręciło mi się w głowie – powiedziałam z irytacją.
-No nie wiem – nie dając mi wstać ponownie wziął mnie na ręce i zaczął iść w stronę drzwi.
-Postaw mnie , Justin . Umiem chodzić – powiedziałam.
-Tak tylko szkoda ze się przewracasz robiąc to – powiedział z uśmiechem na twarzy. – Daj klucze
-Po co ci ?
-Jakoś muszę otworzyć drzwi – powiedział nadal trzymając mnie na rękach.
-Ach , tak . Proszę –podałam mu klucze .
 Chłopak otworzył drzwi i weszliśmy do pomieszczenia .
Wszedł ze mną na górę i skierował się w stronę mojego pokoju .
Poznał , że to mój pokój bo na drzwiach miałam napisane „Lea”
Zauważyłam , że Justin zdjął swoje buty marki Supra i usiadł na łóżku .
-Co ty robisz .-powiedziałam zdezorientowana .
-Ty chyba nie myślałaś , że po tym co się stało ja cię normalnie zostawię . –powiedział z zatroskaniem .
-Ale nic mi nie jest , tylko źle się poczułam .-odpowiedziałam .
-Ale jak Ci się coś może poważniejszego stać . Ja lepiej zostanę .-powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy .
-Nie odpuścisz sobie , prawda .-odpowiedziałam ze śmiechem .
-Nie , więc i tak nie masz nic do gadania , zostaje .-powiedział pewny siebie .
-Eh , no dobrze ale śpisz na podłodze .-powiedziałam .
-Ale na podłodze będzie mi nie wygodnie –odpowiedział robiąc minę smutnego dzieciaczka .
-To masz problem Justinku –parsknęłam śmiechem .-Chciałeś tu zostać to musisz sobie jakoś poradzić na podłodze .
-Raczej dziewczyny mnie zapraszały do łóżka , a tu proszę , muszę spać na podłodze , miło .-powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy .
***
Od Autroki: Niespodzianka , miał być jutro a jest dzisiaj .
Ale słodko się zaczyna .
Myślę że wam się spodoba rozdział , jeśli się spodoba to proszę skomentować rozdział , jak się nie podobał to również skomentować , krytyka mi nie przeszkadza , lecz motywuje *-*
~belieberka115

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 7 sierpnia 2013

Two

Obudziłam się w białym pomieszczeniu , wokół mnie jacyś ludzie , szmer rozmów .
Gdzie ja jestem .
-Obudziła się –usłyszałam czyjś głos .
-Gdzie ja jestem –powiedziałam zdezorientowana .
-W szpitalu , zemdlała pani wczoraj .-usłyszałam , z tego co się orientowałam był to lekarz .
-Ale dlaczego , co mi się stało .
-Znaleźliśmy wczoraj panią leżącą w łazience na podłodze , chyba się pani poślizgnęła . –powiedział .
Ah , no tak pamiętam .
-Zaraz zawieziemy panią na badania . Zgadza się pani . –zapytał lekarz .
-Oczywiście .-odpowiedziałam .
Już po pięciu minutach , leżałam w jakiejś Sali , a lekarz przykładał mi do głowy jakieś coś , co nie wiedziałam jak to się nazywa , ale chyba badał mi tym mózg .
-To był tylko lekki wstrząs .-powiedział z ulgą lekarz .
-Czyli , że nic poważnego mi nie jest . –zapytałam .
-Nie nic pani nie jest , tylko przepiszemy pani tabletki które będzie pani musiała zażywać przez tydzień .
Przytaknęłam głową .
-A jeśli mógłbym wiedzieć , to gdzie jest pani mama . –wiedziałam , po prostu wiedziałam że się o to zapyta.
-W pracy . –mruknęłam .
-Ale czy zdrowie córki nie jest ważniejsze od pracy? –Czy on może się w końcu zamknąć , nie rozumie że nie chce o tym rozmawiać .
-Nie chcę o tym rozmawiać , okej? –powiedziałam dość głośno .
-Dobrze –uniósł ręce w geście obronnym i opuścił pomieszczenie .
Przez małą szybkę w drzwiach zauważyłam , że mówił coś do pielęgniarki , która zaraz weszła do pokoju .
-Odwiozę teraz panią do Sali a już wieczorem będzie mogła pani wrócić do domu . –przytaknęłam .
Pielęgniarka podeszła do mojego lóżka z wózkiem inwalidzkim , chyba miała mnie w tym zawieźć .
Parsknęłam i wstałam z łóżka kierując się w stronę wyjścia .
-Jesteś pewna że dasz sobie rade .-powiedziała zatroskana .
-Tak dam , chyba mam nogi tak? –powiedziałam i ruszyłam w stronę Sali którą wcześniej mi podała .
Przechodziłam przez różne korytarze , aż w końcu dotarłam na miejsce .
Weszłam do środka , to co zobaczyłam mnie przeraziło , chciałam jak najszybciej się z tam tond wynieść , co on tam do cholery robił . –zadawałam sobie setki pytań na raz .
-Twoje łóżko jest tam –powiedziała .
Jakie ja mam cudowne szczęście .
Nie patrząc na nikogo usiadłam na swoim łóżku , wyjęłam telefon z kieszeni i robiłam byle co , by tylko nie patrzeć na niego .
-Mówiłem , że niebezpiecznie jest chodzić samemu wieczorem po parku –powiedział śmiejąc się .
-Nie dlatego tu jestem idioto –powiedziałam zażenowana .
-Nie mów tak do mnie . –warknął .
Nie zwracając na tego dupka głowy odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
***
Gdy się ocknęłam , za oknem było już szarawo .
-Czas na mnie –pomyślałam
Wstałam z łóżka , zaczęłam pakować swoje rzeczy , podeszłam do lekarza by powiedzieć mu , że idę już do domu .
Nie stawiał żadnych oporów , po prostu zaprowadził mnie do wyjścia .
Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę domu .
-Zamierzasz tak sama wieczorem iść do domu . –krzyknął jakiś chłopak , niestety wiedziałam kim był .
-Tak , tak właśnie zamierzam iść sama do domu . –powiedziałam z irytacją .
-Wsiadaj zawiozę cię .- powiedział .
-I ty myślisz , że jak najpierw mnie wyzywałeś , krzyczałeś na mnie ja normalnie ci to odpuszczę i wsiądę z tobą do auta . –powiedziałam prawie krzycząc .
-Nie musisz nic do mnie mówić , ale po prostu znam te miasto jak własną kieszeń i wiem , że o takiej porze jest niebezpiecznie samemu chodzić .
Nie wiedziałam co mam zrobić , w sumie bałam się trochę iść sama , ale też nie chciałam wsiadać z tym dupkiem do samochodu .
Zauważyłam , że chłopak zbliża się do mnie.
-Jak ty nie wsiądziesz to sam cię włożę do tego samochodu . –powiedział śmiejąc się .
Już po chwili byłam na rękach tego chłopaka , co nawet nie wiedziałam jak się nazywa .
-Puść mnie , nie rozumiesz że nie chcę z tobą wracać . –krzyknęłam
-Nie , nie rozumiem . –powiedział .
Już po chwili siedziałam na miejscu pasażera przypięta pasem , a obok mnie siedział ten chłopak .
-Okej , skoro już tak się o mnie „martwisz” , to może zdradź mi jak masz na imię .-powiedziałam .
-Justin , Justin Bieber .
***
Od Autorki: Cześć ! Przepraszam że was zawiodłam . jest 22 po północy , a miał być wczoraj . Ale ja poprostu nie miałam weny , ten rozdział wgl zawdzięczam @luxmyjuju (prowadzi opowiadanie klik zapraszam) Ja dzisiaj nie kontaktowałam wgl . Głowa mnie bolała cały dzień i no wgl .
Jak zawszę zapraszam do zakładki informowani i bohaterowie .
Dziękuję za 4 czy tam ile komentarzy , to wiele dla mnie znaczy , nie wiecie jakie to boskie uczucie wiedząc , że ktoś czyta twoje opowiadanie i się tej osobie ono podoba.
Następny rozdział jakoś za 2 dni ;D
~belieberka115
No i jak zawszę
:

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 6 sierpnia 2013

One


Znowu sama .
Sama w tym cholernym domu .
Chciałabym żeby moja mama się mną interesowała .
Chciałabym mieć ojca .
Chciałabym żyć jak normalne dziecko z rodzicami .
No właśnie , chciałabym …
Moje życie nigdy nie było i nie będzie normalne . 
No cóż czas się do tego przyzwyczaić , lecz nie wiem czy mi się to uda .
Chciałabym wyjść .
Wyjść i nigdy tu nie wrócić .
Lecz nie miałam do kogo , i to było najgorsze .
***
Usłyszałam dzwonek do drzwi , zbiegłam więc na dół po schodach by otworzyć .
-Już idę no –krzyknęłam , słysząc ciągłe pukanie do drzwi .
Zdziwiłam się gdy tak wcześnie zobaczyłam mamę w drzwiach .
-Cześć. –usłyszałam .
-Cześć mamo , co tak wcześnie w domu . –zapytałam , lecz nie dostałam odpowiedzi . 
Wróciłam zdołowana na górę . Nie chciałam zostać w tym pomieszczeniu z nią więc postanowiłam wyjść pobiegać .
Włożyłam na siebie spodenki od w-f , pierwszą lepszą koszulkę i buty do biegania i zeszłam na dół .
-Wychodzę –krzyknęłam . Złapałam za klamkę i chciałam wyjść, gdy ujrzałam mamę .
-Gdzie idziesz –zapytała surowo .
-No nie widzisz , idę pobiegać. –odpowiedziałam zirytowana i wyszłam .
Postanowiłam przejść się do parku i od tam tond zacznę biegać .
Przechodziłam przez różne dzielnice Startford , aż w końcu dotarłam do parku .
-Ej maleńka , co tu robisz sama , wiesz że o tej porze jest tu niebezpiecznie .-usłyszałam seksowny , zachrypnięty głos , zaraz przy swoim uchu .
-Przyszłam pobiegać , więc odejdź .-powiedziałam stanowczo i ruszyłam przed siebie .
-Zamknij się suko i mnie posłuchaj .-krzyknął tak seksownie , że nie wiedziałam co mam robić. Mam się bać czy co . 
-Nie masz prawa mi rozkazywać , rozumiesz to dziwko .-krzyknął a jego pięści ścisnęły się momentalnie .
-Pojawiasz się sama nie wiem skąd i wyzywasz mnie od dziwek i suk . Wiesz co to szacunek do kobiet? No nie wydaje mi się . –powiedziałam spokojnym głosem i odeszłam .
-Mam szacunek , ale nie do takich dziwek jak ty. –krzyknął nie ruszając się z miejsca . 
Postanowiłam nie zawracać sobie więcej tym chłopakiem głowy więc zaczęłam biec przed siebie .
***
Po przebiegnięciu całego parku , wróciłam do domu . 
Gdy wchodziłam na górę , do swojego pokoju usłyszałam w salonie jakiś męski głos . Postanowiłam więc sprawdzić kto tam jest . 
Zdziwiłam się na widok mamy z jakimś kolesiem przytulającym się do niej .
Czy ona już zapomniała o ojcu , jak długo z nim jest , czemu mi wcześniej tego nie powiedziała . 
Nie zwracając na nich uwagi , pobiegłam szybko na górę do swojego pokoju .
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić , czułam się okropnie .
Dlaczego?
Dlatego że to wszystko przeze mnie , prze ze mnie on nie żyje , nienawidziłam siebie za to .
Weszłam do łazienki zamknęłam się na klucz , usiadłam opierając się o wannę i zaczęłam płakać , płakać jak nigdy wcześniej .
-Moje życie nie ma sensu, nie chcę tak dłużej żyć.-powiedziałam i wyjęłam żyletkę z szafki nad umywalką. Nie chciałam tego robić , okaleczać się , ale nie potrafiłam tego znieść . 
Przyłożyłam żyletkę do ręki , lecz nie mogłam tego zrobić , nie mogłam ze względu na jedną osobę , na Carly , obiecałam jej , nie mogłabym jej tego znowu zrobić .
Przetarłam oczy od łez i wstałam , chciałam wyjść i jak najszybciej znaleźć się w łóżku .
Poślizgnęłam się na ręczniku, uderzyłam głową w kafelki i zemdlałam . 
Cholera .
***
Od Autorki: Witajcieeee !!! Jak obiecałam jest dzisiaj rozdział , myślałam że już dzisiaj nie zdążę , ale udało mi się . Zapraszam do zakładek : informowani , bohaterowie .
Jak sie rozdział podobał to proszę o skomentowanie go , dla Ciebie to tylko parę sekund , a dla mnie do ogromna motywacja .
#muchlove
~belieberka115

Czytasz = Komentujesz

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Prologue


Powiem krótko , mój ojciec umarł kiedy miałam 14 lat . myślałam wtedy , że to koniec świata , ponieważ zginęła najważniejsza dla mnie osoba , którą kochałam z całego serca , pewnie pomyślicie sobie że mam jeszcze mamę , tak mam ją ale ona nigdy mnie nie kochała , zawsze pracowała do późna , była zakochana tylko w sobie i swoich pieniądzach , nigdy ze mną poważnie nie pogadała . Nigdy nie było jej przy mnie , zawsze była albo w pracy albo z przyjaciółeczkami wychodziła na imprezy , była przeciwieństwem mojego ojca , zawsze się zastanawiam dlaczego ona , dlaczego tato za nią wyszedł , dlaczego to nie mogła być inna kobieta , widocznie nigdy nie dostanę odpowiedzi . 
  Gdy mój ojciec umarł nie rozmawiałam w ogóle z moją matką , nawet nie miałam jak z nią rozmawiać , jak ona raz wracała na noc a raz nie , nawet jak wracała to minimum o 1 w nocy wtedy kiedy spałam . Za to jej nienawidziłam . Rozumiem jest moją matką , ale wolałabym mieszkać sama niż z nią . 
   Najbardziej wdzięczna jestem mojej przyjaciółce Carly , za to że cały czas ze mną była , zawsze pomagała mi gdy miałam gorsze dni , co zdarzało się bardzo często . 
   Chciałabym mieć osobę którą mogłabym kochać , której mogłabym powiedzieć wszystko , znaczy mam taką osobę , ale chodzi mi o to , że nie mam osoby którą mogłabym obdarzyć miłością , w której zakochałabym się po uszy . W mojej szkole są ładni chłopcy ale nie mają tego czegoś , wiecie o co mi chodzi , nie mają tego w czym można się zakochać , bo oni myślą tylko o jednym o seksie , chyba każdy chłopak i dziewczyna oprócz Carly i mnie w szkole już to robili , ale mi się do tego nie spieszyło , chciałabym zrobić to z osobą która by odwzajemniła moje uczucie , lecz takiej osoby chyba nie ma na tym cholernym świecie .    
  ***
Od Autorki: Hej , więc mamy już prolog . Jeżeli spodobał wam się prolog , to przysięgam , ze opowiadanie również wam się spodoba . Jeżeli chcielibyście być informowani o nowym rozdziale to zapraszam do zakładki „Informowani”i wpisać do komentarza swój twitter , fb lub gdziebyście chciały być informowane .
A i jeszcze jedno zapraszam również do zakładki „Bohaterowie” jeżeli chciałybyście poznać bohaterów opowiadania . To chyba na tyle żegnam was , a i następny rozdział będzie jutro .  
#muchlove  ~@belieberka115
                                                                        CZYTASZ=KOMENTUJESZ