poniedziałek, 18 listopada 2013

Nine


-Justin gdzie my jesteśmy? -powiedziałam stojąc przed jakimś starym blokiem,który wyglądał jakby miał ze 100 lat.
-Ja tu mieszkam -powiedział ze zmieszaniem w głosie. Nic nie odpowiedziałam , po chwili poczułam pare rąk na moim ciele a po chwili Justin wnosił mnie na górę.
-Puść mnie, umiem chodzić.- krzyknęłam z rozbawieniem.
-No nie wiem czy jesteś w stanie zrobić krok , a tym bardziej wejść na 4 piętro.
Chwilę później znajdowałam się na samej górze. Wyszarpałam się z uścisku Justina i stanęłam na nogi.
Justin otworzył drzwi kluczem i weszliśmy do środka.
-Ładnie tu -szepnęłam rozglądając się dookoła.
-Wiem-odpowiedział wyciągając z paczki papierosa i podpalił końcówkę.-Chodź.
Pociągnął mnie do jakiegoś pokoju.
Było w nim ciemno, Jedyne co mogłam zauważyć to lampy świecące za otwartym oknem.
Podeszłam do okna, usłyszałam za sobą kroki więc się odwróciłam.
Chłopak nachylił się nade mną i musnął delikatnie mój nos.
-Lea...-mruknął do mojego ucha.
-Tak?-szepnęłam.
-Cholernie kusisz wiesz?
Parsknęłam śmiechem i ruszyłam w stronę łóżka by na nim usiąść.
-Wiem to skarbie,chodź tu -pociągnęłam go za bluzkę.
Usiadł kołomnie na łóżku i zbliżył swoje usta do moich tak że prawie się stykały.
-Bardzo cię lubię-szepnął do moich ust.
Czy on naprawde mnie lubi, czy poprostu mówi tak żeby pójść ze mną do łóżka. Próbowałam się od niego odciągnąć, ale nie byłam w stanie. On tak cholernie kusił.
Chwilę później złączył nasze usta,przeciągnął językiem po mojej dolnej wardze prosząc o dostep, nie musiał dlugo czekać ponieważ już po chwili nasze języki toczyły zawziętą walkę o dominację.
Po chwili usłyszałam jakby ktoś wszedł do mieszkania.
-Ju-Justin, ktoś wszedł do mieszkania. -powiedziałam lekko dysząc.
-Poczekaj, sprawdze. -powiedział.
Gdy Justin wyszedł z pomieszczenia wstałam z łóżka i podeszłam do okna by zaczerpnąć świeżego powietrza.
Po jakiś 10 min. Justin wszedł do pokoju a za nim jakaś kobieta. Szczerze mowiąc wyglądała ona bardzo młodo. 
Miała długie brązowe włosy i śliczne niebieskie oczy, wyglądała na góra 25 lat.
-Dobry wieczór. -powiedziałam zmieszana.
-Witaj skarbie. -powiedziała uprzejmym głosem.
-Lea, to moja mama. -powiedział z uśmiechem na twarzy.
Szybko odwzajemniłam uśmiech. -Bardzo miło mi panią poznać, jestem Lea, jestem znajoma Justina. 
-Proszę, tylko nie pani, to mnie postarza. Mów mi Pattie.-posłała mi szczery uśmiech. -Również miło mi Cię poznać. -dodała.
-Mamo, co robisz o tej porze w domu? -przerwał nam Justin.
-Musiałam załatwić coś w banku i muszę odebrać Jaxona i Jazzy , bo ty jak zwykle leniuchu tego nie zrobisz.-powiedziała z sarkastycznie.
-Przepraszam, okej-powiedział śmiejąc się. 
-Dobra to ja was zostawiam i ide po moje dzieci do babci. Do zobaczenia Lea.-powiedziała i posłała mi ogromny uśmiech.
-Do zobaczenia.-szepnęłam .
-Polubiła cię -powiedział Justin zamykając mnie w lekkim uścisku.
-Też ją polubiłam, jest bardzo miłą kobietą. Widać jak bardzo was kocha.-szepnęłam.
Na mojej twarzy cały czas był uśmiech.
-Tak, my też ją kochamy.-szepnął mi w szyję.
Przez dłuższy czas nie odzywaliśmy sie do siebie, poprostu staliśmy na środku pokoju wtuleni w siebie.
-Opowiedz mi o swoim rodzeństwie.-przerwałam, drętwą ciszę.
-Co mam ci o nich opowiedzieć. Mam siostrę Jazzy i brata Jaxona, kocham ich i moją mamę nad życię. Jazzy, piętnastoletnia dziewczynka, uwielbiam się z nią droczyć, lecz nie nawidzę gdy jest przy niej jakiś chłopak, nie chciałbym bo ona przez niego cierpiała. A Jaxon, mały sześcioletni chlopiec, kocham go, uwielbiam się z nim bawić, nie wiem co bym zrobił jakby stała mu się krzywda. Nie chcę sobie tego wwyobrażać. Krótko mówiąc kocham swoje rodzenstwo nad życie, mógłbym oddać swoje zycie za nich. -Gdy Justin skończył mówić, rozpłakałam się. On jest najwspanialszym człowiekiem na świecie, dba o swoje rodzeństwo, o swoją matkę. Po prostu cudowny.
-Ej nie płacz, nie lubie tego. -pocieszał mnie.
-To co powiedziałeś, je-jest cudowne, nie myślałam że tak bardzo kochasz swoje rodzeństwo. Ja czasami kłócę się z moim i nie doceniam ich. -wyszlochałam.
-Nic takiego, po prostu doceniam to co mam, bo w każdej chwili mogę ich stracić.-szepnął, a jego oczy zrobiły się czerwone.- Zostaniesz na noc?-szepnął zmieniając temat.
-Nie wiem co na to moi rodzice. -powiedziałam.
-Jakoś im to wytłumaczysz.-szepnął mi seksownie do ucha.
-Nie, ja miałam, być w domu o 22 , a jest prawie północ. Muszę wracać, nie chcę mieć problemów. -odeszłam od niego. 
-Odwiozę cię.
-Dziękuję.
***
HEJKAA <3
Tęskniłam;(
Przepraszam że tak długo mnie nie było, ale jakoś nie miałam weny i czasu na pisanie.
CHCIAŁABYM WAM WSZYSTKIM PODZIĘKOWAĆ ZA TE MOTYWUJĄCE KOMENTARZE, NIE MYŚLAŁAM ŻE KOMUŚ SIĘ TO SPODOBA(tak wiem pisze to pod każdym rozdzialem, ale ja naprawdę nie myślałam że ktoś to bd czytał)
Kocham was tak bardzo. <3
Nie wiem kiedy bedzie następny rozdział. Ale postaram się jak najszybciej <3
Jak zawsze
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
love <3
Sorki za błędy czy coś , ale nie miałam czasu ich poprawić :)
+
ZAWIESILI MI KONTO NA TT I TERAZ MAM NOWE, @luvmydestinyy
i będę was z tego konta informować jak narazie <3

środa, 16 października 2013

Eight

Przeczytaj notkę pod rozdziałem . proszę :)
-------------------------

-Rozmawiacie może o mnie... -usłyszałam za sobą głos Justina .
-To może ja was zostawię -szepnęła Carly
-Tak możesz nas zostawić -powiedział Justin z rozbawieniem w głosie .
-Czego ode mnie chcesz , chciałeś mnie przywieźć na imprezę , to to zrobiłeś , a teraz mógłbyś mnie zostawić , bo chciałabym się dobrze dzisiaj bawić .-powiedziałam powoli odchodząc , lecz chwilę później poczułam jego rękę na swoim ramieniu .
-Chcesz jakiegoś drinka –powiedział zmieniając temat .
-tak poproszę .-powiedziałam idąc z Justinem do baru z alkoholem .
Przez całą drogę do baru byłam cicho , nie wiedziałam o czym mam z nim rozmawiać .
-Podać coś? –powiedział jakiś facet z miłym glosem.
-Tak , daj dwa drinki.-powiedział Justin .
-Już daje .-odpowiedział i już po 5 min dał nam nasze drinki .
-Dziękuje –powiedziałam do Justina .
Nic nie odpowiedział i o dziwo zbliżył swoją twarz do mojej i musnął moje usta .
Nie powiem , podobało mi się , ale nie chciałam całować się z jakimś przypadkowym kolesiem .

-C-Co ty robisz –zająkałam się
-Wiem , ze ci się podobało. – powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
Nic nie powiedziałam , ponieważ nie chciałam drążyć tego bo chciałam się bawić .
Wzięłam swojego drinka z baru i wypiłam duszkiem całą ciecz.
Po jednym drinku czułam się już lekko wstawiona.
Lea , co się stało z tą dziewczyną, która potrafiła pic do białego rana bez przerwy.
Może dlatego , że od dłuższego czasu nic nie piłam i nie chodziłam na imprezy , mysle że to się zmieni .
-Poprosze jeszcze jednego drinka –krzyknęłam do barmana przez głośną muzykę .
-Lea , wiesz że to już ostatni prawda? Nie chce Cię potem na rękach wynosić .-krzyknął śmiejąc się .
-Będę robić co chcę , a i nie będziesz musiał wynosić mnie na rękach bo dwóch drinkach . Nie jestem aż taka słaba Justin.
-Skoro nie to chodź –szepnął mi do ucha ciągnąc mnie za sobą .
Szliśmy przez tłumy ludzi , aż w końcu usiedliśmy na kanapie zaraz kolo wyjścia na taras .
-Co my tu robimy.-powiedziałam zdezorientowana.
-Pokarzesz mi jaka to ty jesteś „mocna”.- powiedział i wyciągnął z tylnej kieszeni skręta .
Szczerze mówiąc, to nigdy tego nie robiłam , ale kiedyś w końcu trzeba  .
-Jesteś pewna że chcesz.-
Kiwnęłam głową na „tak” a Justin podpalił końcówkę skręta i włożył go do ust zaciągając się . Po paru sekundach wypuścił chmurę dymu z ust .
-Teraz ty .-
Podał mi jointa do rąk a ja postanowiłam zrobić tak jak Justin . Włożyłam do pomiędzy wargi wciągnęłam powietrze do płuc i wypuściłam dym po paru sekundach .
Gdy wypuściłam dym z ust zakręciło mi się w głowie , cholera to jest naprawdę fajne.
-Chodź idziemy stąd.-powiedział .
Nie odpowiadając zaczęłam iść za Justinem .
-Ale gdzie idziemy –powiedziałam z rozbawieniem w głosie .
-Do mnie , ledwie już stoisz na nogach , a do domu raczej nie wrócisz w takim stanie .-szepnął mi do ucha wychodząc przed klub .
Stanęłam naprzeciwko Justina i przybliżyłam swoje wargi do jego ust na niebezpiecznie bliską odległość .
-Nie , Lea wiem że tego nie chcesz, po prostu przestań. –odsunął się ode mnie .
-Nie Justin , nie będę tego żałować , nie jestem aż tak piana jak myślisz.-szepnęłam. –nie będę tego żałowała , po prostu to zrób .
Nic nie odpowiedział tylko zbliżył swoje usta do moich i je lekko musnął , z chwili na chwilę nasz pocałunek zaczął się pogłębiać , Justin przejechał swoim językiem po mojej wardze , nie musiał długo czekać , bo już po chwili nasze języki toczyły zawziętą walkę .
-Ekhm, to ja może przyjdę później – szepnął jakiś koleś za nami .
-Nie, nie przeszkadzasz –momentalnie się od niego oderwałam .
-Kurwa Ryan co chcesz?- jęknął Justin.
-Chciałem się spytać czy nie widziałeś tej dziwki co przyjechała z nami .-powiedział jak wcześniej powiedział Justin, Ryan .
-Nie wiem , poszukaj jej , powinna być gdzieś koło Johna.
-Okej dzięki . Nara i powodzenie –krzyknął Ryan puszczając do Justina oczko .
-Ja pierdole zawsze musi się wpierdolić w takim momencie .-sapnął przez zęby .
-Nic się nie stało –zbliżyłam się do niego i musnęłam jego usta i odeszłam w stronę jego auta .
Podniosłam wyżej swoją spódnicę by pokazać Justinowi trochę mojego tyłka .
-Kusisz skarbie-krzyknął zmierzając w moją stronę .
-O to chodzi skarbie –odkrzyknęłam w jego stronę i opuściłam z powrotem moją spódniczkę.
-Ohh , no weź , zepsułaś całą zabawę .
***
Hej hej hej . Więc jest kolejny rozdział .. sama nie wierze że jest on dzisiaj , no ale widzicie . ;)
Szczerze nie podoba mi się ten rozdział , jest za krótki , ale ta ostatnia scenka z Justinem i Leą jest taka *-*
Nie wiem kiedy będzie następny rozdział . Bo nie mam za bardzo czasu . A jutro nie ide do szkoły więc jakoś tak wyszło że go napisałam .
A i co do wyświetleń bloga to dziękuje jest ich ponad 2 tys. Nie wierzyłam że ktoś będzie czytał to opowiadanie.
A co do komentarzy to bardzo słabo , myślałam że będzie ich więcej jak na tyle wyświetleń . Wiec jak będziesz to czytał to proszę skomentuj .:(
A i zaczęłam pisać takiego bloga o sobie . Macie tu linka ;)
love-believe-dream.blogspot.com
To do następnego <3

piątek, 13 września 2013

Seven

Po szkole , Carly namówiła mnie na zakupy , bo chciała znaleźć sobie coś "seksownego" na imprezę , na którą zostałam namówiona , przez moją kochaną przyjaciółkę .
Nie miałam ochoty iść na tą imprezę , ale nie miałam nic do gadania . 
Wróciłam do domu , by się przygotować na tą imprezę , bo była ona o 20 .
Weszłam do swojego pokoju , podeszłam do szafy , by wyciągnąć czystą bieliznę , bo postanowiłam wziąć długą , rozluźniającą kąpiel .
Weszłam do łazienki , napuściłam do wanny wodę , zdjęłam z siebie ubrania a później bieliznę i weszłam do wanny .
Po pół godzinie wyszłam z wanny , włożyłam na siebie czystą bieliznę i poszłam do pokoju by naszykować na dzisiaj ciuchy . 
Wybrałam czarne lity , do tego szorty z wysokim stanem i prześwitują koszulę .
Przebrałam się wybrane ciuchy , by sprawdzić czy wszystko do siebie pasuje .
Tak jak myślałam , pasuje .
Zdjęłam z siebie ciuchy i przebrałam się w szare dresy i koszulkę moro i postanowiłam zejść bo mam jeszcze godzinę , a Carly będzie znając ją pół godziny wcześniej .
Schodząc na dół , usłyszałam dzwonek do drzwi . 
Ruszyłaś w stronę drzwi , myśląc że to Carly , gdy otworzyłaś drzwi , zdziwiłaś się , stał tam Justin .
-Cześć księżniczko , słyszałem że idziesz na moja imprezę .-powiedział z uśmiechem na twarzy .
Szczerze mówiąc to wyglądał dzisiaj , jak i codziennie bardzo seksownie , włosy ułożone na żel , luźna bluzka w serek , spodnie z krokiem i biało czarne supry . By doskonalić swój ubiór założył na szyję dwa nieśmiertelniki . 
-Halo , Lea -powiedział machając mi ręką przed oczami . -Wiem ze seksownie wyglądam , ale nie musisz mi się aż tak przyglądać.  -powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy .
-Nie , ja... ja się po prostu zamyśliłam i wcale nie wglądasz seksownie -powiedziałam śmiejąc się .
-Cos maleńka nie wychodzi ci kłamanie , ale spędzając czas ze mną szybko się tego nauczysz .-szepnął mi do ucha TYM seksownym głosem .
-Nie bedę spędzała mojego czasu z osobą tak zakochaną w sobie . Jak już mam się z kimś spotykać , to raczej ta osoba musi być normalna umysłowo .-zaśmiałam się wchodząc do domu , a zaraz za mną wszedł Justin .- A tak poza tym to po co do mnie przyszedłeś .
-Słyszałem , że idziesz na moją imprezę , to przyjechałem po ciebie , byś nie szła sama .
-Nie mogę , jadę już z Carly . A poza tym to i tak nie chcę jechać z tobą . -powiedziałam uśmiechając się złośliwie . 
-Powiedziałem Carly , żeby po ciebie nie przyjeżdzała , bo ja przyjadę po ciebie . Ona jest taka łatwa . Ne lubię takich . -powiedział .
-A ja nie lubię takich jak ty , no ale cóż muszę cię znieść . -powiedziałam zirytowana .
-Zaczynasz mnie denerwować tym gadaniem . Dość że chcę cię zawieść na tą pieprzoną imprezę , to ty jeszcze tak do mnie mówisz . Naucz się dziękować .-powiedział również zirytowanym głosem. -A teraz idź się ubierz .
Nic nie odpowiedziałam , poszłam do swojego pokoju by się ubrać .
Po 10 minutach wyszłam z pokoju , bo makijaż miałam już wcześniej zrobiony . Zeszłam po schodach i ruszyłam w stronę drzwi , nie odzywając się do Justina .
-Pięknie wyglądasz. -usłyszałam za sobą głos .
-Dziękuję , ty tez niczemu sobie , możemy już jechać .-powiedziałam.
-Tak możemy -powiedział i ruszył do samochodu - A i wiem że ja wyglądam seksownie , a nie "niczemu sobie" -zacytował moje słowa .
-Niech ci będzie -odpowiedziałam śmiejąc się .
Jeszcze nigdy na dzień , tyle razy się nie śmiałam , co się ze mną stało , czy to przez niego ..  Nie wiem sama , ale podoba mi się to .
Boże Lea , uspokój się , nie będziesz się spotykała z jakimś "gangsterem"
Wiedziałam , że nie mogę się z nim spotykać , ale coś mnie do niego przyciąga , przekonuję się co do niego , ale nie będę mieszać sobie w głowie, przed impreza na której zamierzam się dobrze bawić .
-Już jesteśmy . -z myśli wyrwał mnie głos z mojej lewej strony .
Nic nie powiedziałam , po prostu wyszłam z samochodu i skierowałam się w stronę jakiejś grupki , w której zobaczyłam Carly .
-Cześć laska -pisnęła i podbiegła do mnie najszybciej jak się da na swoich piętnasto cm- szpilkach. -ślicznie wyglądasz . A i jak się jechało z panem Bieberem -krzyknęła podekscytowana.
-Zabije cie , dlaczego mi to zrobiłaś .-powiedziałam , tworząc na twarzy minkę smutnego szczeniaczka -Ale nie było aż tak źle . -powiedziałam rumieniąc się .
-Aaa .. Wiedziałam , wiedziałam , wiedziałam ... Podoba Ci się .-pisnęła .
Odwróciłam się by zobaczyć czy Justin dalej stoi przy swoim aucie . Dalej tam stał więc odwróciłam się do Carly .
-No tak jak każdej innej lasce w tym mieście , ale nie chce z nim być bo... -Nie dokończyłam zdania bo przyszedł Justin i mi przerwał .

-Rozmawiacie może o mnie ...

***


Od Autorki: I jest długo oczekiwany rozdział , sorki za błędy których nie zdążyłam poprawić , myślę że mi wybaczycie , takie długie czekanie ... Jakby co to napisałam ten rozdział w godzinę , bo tak bardzo chciałam wam go dzisiaj dodać ... Moim zdaniem ten rozdział nie wyszedł aż tak źle , no ale bywały lepsze . Jak wam się podoba szablon ? mi się podoba , jest taki hsdahjfas .. no wróćmy do tematu ... Jurto zabieram się za pisanie kolejnego , tym razem dłuższego rozdziału . Jeszcze raz przepraszam ... #muchlove

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

a i jak się podobał rozdział to zapraszam do komentowania . <33

sobota, 7 września 2013

INFORMACJA

Cześć ;(
Niestety nie będzie dzisiaj rozdziału (znowu) bo miałam na kartce napisane , a ją zgubiłam , jestem sierotą wiem ... Więc jutro biorę się za pisanie , jak dobrze wyjdzie to będzie jakoś w przyszłym tyg. ;D
A tak ogólnie to dziękuje ...
Dziękuje za te miłe komentarze , choć nie wiem czy ja aż tak fajnie pisze , moim zdaniem to ja nie umiem pisać i wgl , ale jak wam się podoba to super ..
Dziękuję również , za ponad 2k wyświetleń , to takie miłe ... Jak zaczynałam pisać to nie wiedziałam że będę miała tyle wyświetleń , czytelników (mimo is nie jest ich zbyt wiele to i tak wam dziękuję za to że wam się to podoba , za to że czekacie tak długo , ale w mojej głowie przez dłuższy czas była pustka to wiecie.)
A i mam jeszcze jedną sprawę , robi ktoś z was szablony , bo ten mi się już znudził , a chciałabym takie z Miley i Justinem ;D Jak ktoś z was robi , albo ma znajomego/znajomą co robi to piszcie na tt lub asku . ;D
I to chyba tyle co chciałam napisać .
Dziękuję jeszcze raz .
Do widzenia :**
#muchlove

piątek, 23 sierpnia 2013

Six

Jaka ja byłam głupia , pozwoliłam mu spać u mnie .
Wiedziałam , że nie był on zwykłym chłopakiem .
Wróciłam do domu cała roztrzęsiona , po tym co zauważyłam w parku .
Już nigdy w życiu nie odezwę się do tego idioty .
-Cześć Lea , gdzie byłaś –usłyszałam za sobą głos .
Odwróciłam się i ujrzałam za sobą mamę siedzącą na kanapie i oglądającą telewizor .
Co ona ode mnie chciała , to raczej nie było normalne , że do mnie gadała i to że była w domu .
-Cześć ,biegałam . –odpowiedziałam .
Mama wstała z kanapy i mnie przytuliła .
Co się dzieje …
-Mamo , stało się coś .-powiedziałam.
-Przepraszam . –szepnęła mi do ucha .
Za co mnie przeprasza .
-Za to że Cię ignorowałam , nie odzywałam się do Ciebie . Ale po prostu nie mogłam , wszystkim mi przypominałaś męża , myślałam że jak nie będę się do Ciebie odzywać , będę miała chłopaków , to o nim zapomnę , lecz to nie prawda . I za to Cię przepraszam skarbie . Wybaczysz mi .-Nie wiedziałam co odpowiedzieć .
Czy ona mnie przeprasza .
Nie mogłam wykrztusić z siebie ani słowa .
Rozkleiłam się . Zaczęłam płakać w jej ramię .
-Dziękuje kochanie –szepnęła .
***
Po pogodzeniu się z mamą , poczułam ulgę , już nie czuję się jak jakieś popychadło , czuję się kochana .
Nie wiedziałam dlaczego mnie przeprosiła i nad tym się najbardziej zastanawiałam .
-Szybciej Lea , bo się spóźnimy do szkoły . –powiedziała .
-Od kiedy Ci zależy na tym czy się spóźnimy czy nie . –odpowiedziałam
-Od kiedy do naszej szkoły chodzi Rayn .-pisnęła .
-Wiedziałam że ci się spodoba .
Blond włosy , postawione na żel , chodzi na siłownie  .
To jest to co ona lubi .
-Widziałam , że kręcisz z Bieberem – powiedziała podekscytowana
-Nie –krzyknęłam –nawet z nim nie gadam i nie mam zamiaru .
-Tak , tak , przecież widzę jak na siebie patrzycie .
O co jej chodzi . Co ją wzięło na takie pytania .
Postanowiłam nie zawracać sobie już nim głowy . Nie chcę mieszać się w jego „złe” życie .
-Dobra chodź już do samochodu –powiedziałam i zaczęłam zmierzać w stronę drzwi .
Całą drogę Carly siedziała cicho , jakby o czymś myślała . Ale to nawet dobrze , nie miałam ochoty na rozmowę .
Gdy dojechała pod szkołę , wysiedliśmy z auta kierując się w stronę drzwi wejściowych .
Pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do swojej szafki by wziąć książki na biologie .
-Cześć księżniczko –usłyszałam koło ucha cichy ale seksowny szept .
Odwróciłam się by zobaczyć kto to jest .
-O hej –starałam się zachowywać normalnie , nie chce żeby wiedział że widziałam jak zabijał tego niewinnego człowieka .
-Chciałabyś z koleżankami przyjść na moją imprezę . –powiedział lekko zachrypniętym głosem .
-Nie , nie chciałabym . –powiedziałam stanowczo.
-No weź, co się będziesz nudzić w domu , no chodź .
Ha , bo ja akurat nie mam co robić , tylko przychodzić na jakieś imprezy ”gangsterów” . Nie , mam co innego do roboty .
Przy mojej szyi poczułam ciepły oddech , a już za chwilę , jego usta stykały się z moją szyją , nie powiem , było to całkiem niezłe , ale nie mogłam pokazać , że mi się to podoba .
-Co t-ty robisz –oderwałam się od niego .
-No nie widzisz skarbie , próbuję Cię przekonać żebyś przyszła .
-Na mnie takie coś nie działa. A teraz cześć muszę iść na lekcje . –powiedziałam i chciałam odejść ale Justin mnie zatrzymał .
-A jaką masz teraz lekcje –szepnął .
-Biologie –powiedziałam , wyciągnęłam podręcznik z szafki i ruszyłam nie dając szansy chłopakowi na powiedzenie czegokolwiek .

***

Od Autorki: Więc cześć !! Przepraszam bardzo za tak długie czekanie . ;/ Nie miałam jakoś weny do pisania , zlot , podwórko , nocki z koleżanką ... Nie miałam po prostu jak . Więc jeszcze raz przepraszam . Myślę że mi wybaczycie .
Dziękuję za miłe komentarze . One tak bardzo motywują *--*
A i teraz ogólnie zacznie się szkoła , więc rozdziały będą tak nwm co tydz . chyba że uda mi się  szybciejjj . :****
Zapraszam do czytania , komentowania .
Aaa. i tak wiem że ten rozdział mi się nie udał , ale go pisałam tak na szybko , jak się nie spodoba , to proszę nie przestawajcie czytać opowiadania . Przysięgam że następny bd dużo ciekawszy <33
#muchlove


CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 14 sierpnia 2013

Five

Po wizycie Carly , zeszłam na dół by zjeść coś, szczerze mówiąc nie byłam głodna ale musiałam jeść , bo jakbym przestała to byłoby ze mną bardzo źle .
Jak na swój wzrost jestem o wiele za chuda .
-Dzień dobry skarbie –powiedział jakiś facet wyrywając mnie równocześnie z moich myśli .
-Po pierwsze kim ty do cholery jesteś , a po drugie nie mów do mnie skarbie , nie znam Cię i nie mam zamiaru poznawać .-krzyknęłam .
-Jestem twoim nowym tatusiem .-powiedział z chamskim uśmieszkiem .
Podszedł do mnie by mnie przytulić .
-Fu! Zostaw mnie idioto .-spoliczkowałam go i pobiegłam do pokoju .
Co on sobie wyobrażał . Nie mam zamiaru mieszkać z tym palantem .
Zboczeniec jakiś .
Teraz nawet w moim pokoju będę się bała sama zostawać .
Nie wyobrażam  sobie tego . Muszę porozmawiać z mamą , ale to jutro , dzisiaj miałam w planach pobiegać .
Wcale nie dla tego że jest/może być Justin .
Nie obchodził mnie ten koleś , chciałam po prostu pobiegać .
Postanowiłam wziąć szybki prysznic , przebrać się w sportowe ciuchy i iść biegać .
Po piętnastu minutach byłam już w drodze do parku .
Zachciało mi się pić więc zaszłam do Starbucks’a po coś do picia .
Przechodziłam przez znane mi dzielnice aż trafiłam do parku .
Z daleka zauważyłam 2 kolesi , jeden miał czarne włosy i szeroką budowę ciała , a ten drugi był mi znany .
Włosy postawione do góry na żel , spodnie opuszczone za tyłek i do tego pasek.
Kto mądry nosi pasek do spodni które i tak mu sięgają za pupę .
Justin .
Tak już wiem kim był ten chłopak .
Justin walnął tego kolesia pięścią w brzuch .
Podeszłam bliżej by zobaczyć co się stanie dalej .
Chłopak upadł na ziemię stękając z bólu .
-Jeśli mi kurwa nie oddasz tych pieniędzy teraz , to cię zaraz zabije skurwysynie.-krzyknął Justin .
Co on chciał mu zrobić , dlaczego ma mu oddać pieniądze .
-Nie mam tych pieniędzy , daj mi jeszcze 2 dni , albo chociaż 1 dzień . Proszę –krzyknął czarnowłosy koleś .
-Nie dam ci żadnych pierdolonych dwóch dni . Mówiłeś że oddasz do dziś to mi je kurwa daj teraz –powiedział i wyciągnął pistolet z tylnej kieszeni czarnych spodni .
-Nie mam teraz –szepnął i położył głowę na ziemi , to chyba oznaczało że się poddaje .
Justin przyłożył pistolet do skroni chłopaka .
-Możesz powiedzieć ostatnie słowo , bo za parę sekund już nie będziesz miał jak .-powiedział do chłopaka , tworząc na twarzy chytry uśmieszek .
Jak to możliwe , że morderca był u mnie w domu , spał u mnie , a jakby miał mnie tak zabić .
Moje ręce zaczęły się momentalnie trząść , tak samo jak i inne części mojego ciała .
Nie chciałam patrzeć na to więc po prostu zaczęłam biec do domu .
W tym momencie miałam gdzieś to czy mnie zobaczy czy co .

Justin

Zabiłem skurwysyna .
Pożyczył kasę i nie oddał na czas .
Miałem powód żeby zabić chuja .
Byłem wkurwiony . Zawsze jak byłem na coś zły to chodziłem do klubu by się napić .
I zawszę spałem z jakąś dziwką ale to już szczegół .
-Podać coś –powiedziała seksowna barmanka .
-wódkę z sokiem ananasowym .-powiedziałem .
-Już podaje . –powiedziała seksownym głosem .
-Jesteś bardzo seksowna wiesz –szepnąłem jej do ucha .
-Ty również –odpowiedziała .
-Masz ochotę –powiedziałem kusząco.
Po wizycie Carly , zeszłam na dół by zjeść coś, szczerze mówiąc nie byłam głodna ale musiałam jeść , bo jakbym przestała to byłoby ze mną bardzo źle .
Jak na swój wzrost jestem o wiele za chuda .
-Dzień dobry skarbie –powiedział jakiś facet wyrywając mnie równocześnie z moich myśli .
-Po pierwsze kim ty do cholery jesteś , a po drugie nie mów do mnie skarbie , nie znam Cię i nie mam zamiaru poznawać .-krzyknęłam .
-Jestem twoim nowym tatusiem .-powiedział z chamskim uśmieszkiem .
Podszedł do mnie by mnie przytulić .
-Fu! Zostaw mnie idioto .-spoliczkowałam go i pobiegłam do pokoju .
Co on sobie wyobrażał . Nie mam zamiaru mieszkać z tym palantem .
Zboczeniec jakiś .
Teraz nawet w moim pokoju będę się bała sama zostawać .
Nie wyobrażam  sobie tego . Muszę porozmawiać z mamą , ale to jutro , dzisiaj miałam w planach pobiegać .
Wcale nie dla tego że jest/może być Justin .
Nie obchodził mnie ten koleś , chciałam po prostu pobiegać .
Postanowiłam wziąć szybki prysznic , przebrać się w sportowe ciuchy i iść biegać .
Po piętnastu minutach byłam już w drodze do parku .
Zachciało mi się pić więc zaszłam do Starbucks’a po coś do picia .
Przechodziłam przez znane mi dzielnice aż trafiłam do parku .
Z daleka zauważyłam 2 kolesi , jeden miał czarne włosy i szeroką budowę ciała , a ten drugi był mi znany .
Włosy postawione do góry na żel , spodnie opuszczone za tyłek i do tego pasek.
Kto mądry nosi pasek do spodni które i tak mu sięgają za pupę .
Justin .
Tak już wiem kim był ten chłopak .
Justin walnął tego kolesia pięścią w brzuch .
Podeszłam bliżej by zobaczyć co się stanie dalej .
Chłopak upadł na ziemię stękając z bólu .
-Jeśli mi kurwa nie oddasz tych pieniędzy teraz , to cię zaraz zabije skurwysynie.-krzyknął Justin .
Co on chciał mu zrobić , dlaczego ma mu oddać pieniądze .
-Nie mam tych pieniędzy , daj mi jeszcze 2 dni , albo chociaż 1 dzień . Proszę –krzyknął czarnowłosy koleś .
-Nie dam ci żadnych pierdolonych dwóch dni . Mówiłeś że oddasz do dziś to mi je kurwa daj teraz –powiedział i wyciągnął pistolet z tylnej kieszeni czarnych spodni .
-Nie mam teraz –szepnął i położył głowę na ziemi , to chyba oznaczało że się poddaje .
Justin przyłożył pistolet do skroni chłopaka .
-Możesz powiedzieć ostatnie słowo , bo za parę sekund już nie będziesz miał jak .-powiedział do chłopaka , tworząc na twarzy chytry uśmieszek .
Jak to możliwe , że morderca był u mnie w domu , spał u mnie , a jakby miał mnie tak zabić .
Moje ręce zaczęły się momentalnie trząść , tak samo jak i inne części mojego ciała .
Nie chciałam patrzeć na to więc po prostu zaczęłam biec do domu .
W tym momencie miałam gdzieś to czy mnie zobaczy czy co .

Justin

Zabiłem skurwysyna .
Pożyczył kasę i nie oddał na czas .
Miałem powód żeby zabić chuja .
Byłem wkurwiony . Zawsze jak byłem na coś zły to chodziłem do klubu by się napić .
I zawszę spałem z jakąś dziwką ale to już szczegół .
-Podać coś –powiedziała seksowna barmanka .
-wódkę z sokiem ananasowym .-powiedziałem .
-Już podaje . –powiedziała seksownym głosem .
-Jesteś bardzo seksowna wiesz –szepnąłem jej do ucha .
-Ty również –odpowiedziała .
-Masz ochotę –powiedziałem kusząco.
-Jestem w pracy . Może po pracy będę miała czas to się spotkamy –powiedziała.
Nie zależało mi teraz na jakimś spotykaniu się .
Teraz tylko myślałem o przeleceniu jakiejś dziwki i pójść spać .
-Cześć przystojniaku , masz ochotę –krzyknęła przez głośną muzykę  w klubie .
Nie odpowiedziałem nic , po prostu podniosłem ją na ręce i zacząłem zmierzać do pokoju w którym zawsze to robiłem .
Usiadłem na łóżku z jakąś laską na kolanach .
Zacząłem ssać , przygryzać , lizać jej szyję zjeżdżając coraz niżej , aż trafiłem do jej biustu .
Miała ogromne cycki i to właśnie lubiłem w dziwkach .
Potrafiły zadowolić w każdy sposób .
Już chwilę później było tylko słychać głośne krzyki , jakby właśnie ta dziwka dochodziła .
Ja nawet nie jęknąłem , nie wiem może byłem do tego przyzwyczajony .
Gdy ona doszła , wstałem z łóżka włożyłem na siebie bokserki , spodnie wziąłem z podłogi koszulkę i wyszedłem bez pożegnania .

-Jestem w pracy . Może po pracy będę miała czas to się spotkamy –powiedziała.
Nie zależało mi teraz na jakimś spotykaniu się .
Teraz tylko myślałem o przeleceniu jakiejś dziwki i pójść spać .
-Cześć przystojniaku , masz ochotę –krzyknęła przez głośną muzykę  w klubie .
Nie odpowiedziałem nic , po prostu podniosłem ją na ręce i zacząłem zmierzać do pokoju w którym zawsze to robiłem .
Usiadłem na łóżku z jakąś laską na kolanach .
Zacząłem ssać , przygryzać , lizać jej szyję zjeżdżając coraz niżej , aż trafiłem do jej biustu .
Miała ogromne cycki i to właśnie lubiłem w dziwkach .
Potrafiły zadowolić w każdy sposób .
Już chwilę później było tylko słychać głośne krzyki , jakby właśnie ta dziwka dochodziła .
Ja nawet nie jęknąłem , nie wiem może byłem do tego przyzwyczajony .
Gdy ona doszła , wstałem z łóżka włożyłem na siebie bokserki , spodnie wziąłem z podłogi koszulkę i wyszedłem bez pożegnania .
***
Od Autorki: Cześć . Hahaha Justin jak zwykle tylko o jednym . Jak myślicie , co Lea zrobi jak spotka znowu Justina . O ile go spotka .

Z góry przepraszam że tak długo nie dodawałam , ale no . przepraszam . <3 Jak się podobał rozdział to proszę zostawić po sobie komentarz .
Zapraszam do zakładek informowani .
#muchlove
~belieberka115

CZYTAZ=KOMENTUJESZ

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Four


-Jak już co wcześniej mówiłam skarbie ja nie jestem jak inne laski , a teraz idę spać , dobranoc . –powiedziałam .
-A może jakiś koc i poduszkę mi dasz co –upomniał się chłopak .
-Ach , no tak .-powiedziała i rzuciłam w jego stronę koc i małą poduszkę .
-A teraz dobranoc księżniczko –powiedział , a ja się zarumieniłam , żeby tego nie zauważył schowałam głowę w poduszkę .

Justin

Nigdy się nie zdarzyło ,  że spałem na podłodze  . No cóż , w końcu musi być ten pierwszy raz , tak ?
Jak ona zaśnie , to i tak położę się koło niej , ona chyba nie myślała , że ja na serio będę spał na podłodze .
Po trzydziestu minutach zauważyłem już , że zasnęła .
-Ty chyba nie myślałaś, że będę spał na podłodze, skarbie –szepnąłem i się położyłem koło niej .
Owinąłem wokół jej talii rękę i już po chwili zasnąłem .

Lea

Obudziłam się i poczułam na sobie czyjąś dłoń .
Odwróciłam się i zdziwiłam się tym co zobaczyłam .
-Co ty tu robisz .-szepnęłam , byłam dość zaspana by powiedzieć normalnie .
-Skarbie , ty chyba nie myślałaś , że będę spał na podłodze .-powiedział zaspanym głosem .
Nic nie odpowiedziałam , tylko wyszłam z łóżka skierowałam się w stronę komody z bielizną , wyciągnęłam koronkowe majtki oraz stanik , wyciągnęłam z szafy pierwszą lepszą bluzką i weszłam do łazienki by wziąć szybki prysznic .
Weszłam do łazienki , zdejmując z siebie brudne części garderoby .
Weszłam do kabiny , odkręciłam kurek z ciepłą wodą a już po chwili miliony kropelek wody otuliło moje ciało .
Nałożyłam na moje mokre włosy truskawkowy szampon do włosów , a na ciało kokosowy żel .
Jak już spłukałam z siebie tą całą pianę , wyszłam z prysznica na mały dywanik na środku mojej małej łazienki .
Po włożeniu na siebie czystej bielizny oraz koszulki wyszłam z małego pomieszczenia .
-Chcesz się wykąpać –zaproponowałam chłopakowi .
-Nie , wiesz co ja już się będę zbierał .-powiedział –Do zobaczenia księżniczko .-wyszeptał mi do ucha .
-Do zobaczenia –szepnęłam po wyjściu chłopaka .
Lea , czy to możliwe , że jakiś zwykły chłopak , powoduje na twojej twarzy rumieńce ?
Nie wiedziałam co robić , więc zadzwoniłam po Carly by się jej z tym zwierzyć .
Zawsze jak się coś u mnie działo , albo chciałam się czymś pochwalić to dzwoniłam po nią , zawsze wiedziała jak pomóc .
Po znalezieniu telefonu komórkowego , wybrałam numer Carly i przyłożyłam telefon go ucha .
-Halo –usłyszałam znajomy mi głos .
-Hey Carly , mogłabyś do mnie przyjść –powiedziałam.
-Chcesz mi coś ciekawego powiedzieć? Zaraz będę .-powiedziała szybko i się rozłączyła .
Już po 10 minutach usłyszałam dzwonek w drzwiach , zeszłam by otworzyć jej drzwi .
-Heeeeeeeeeeeeeeeeeeej .-krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyje .
-Co się stało z ciągle ponurą Leą –powiedziała ze śmiechem Carly .
-No co , po prostu się stęskniłam . –powiedziałam i pociągnęłam ją za rękę  .
-To co mi chciałaś powiedzieć –zapytała .
-Wiesz który to ten Bieber –zapytałam
-No tak wiem , wszyscy go znają . –odpowiedziała szybko .
-No to on spał dzisiaj u mnie .-powiedziałam .
Carly zaczęła piszczeć z radości .
-I co robiliście –powiedziała po uspokojeniu się .
-Carly! –krzyknęłam i żartobliwie popchnęłam ją .
Wiedziałam co ma na myśli , czy ona zawsze w takich sytuacjach ma tylko jedno w głowie .
-Nic nie robiliśmy , spałam a on spał na podłodze to tylko tyle .-odpowiedziałam.
-A myślałam , że zaiskrzyło między wami .-powiedziała a z jej twarzy znikł uśmieszek .-Ale przyznaj podoba ci się , on się wszystkim podoba .
-Nie , nie podoba mi się . Zwykły dupek , co myśli tylko o jednym .-Chciałabym żeby mi się nie podobał . Ale nie mogłam jej tego powiedzieć , bo wiedziałam jakby to się skończyło .
***
Od Autorki: Chciałam was przeprosić że nie dodawałam rozdziału przez dłuższy czas , ale po prostu nie miałam dostępu do mojego laptopa (siostra w simsy grała) ale dała mi dodać rozdział ... uff .<333 zaraz zabieram się do pisania następnego , nie wiem kiedy będzie , ale jakoś za niedługoo .
A i dziękuję za te motywujące komentarze . <333 kocham was <3/
@belieberka115

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

czwartek, 8 sierpnia 2013

Three

Wow … kto by pomyślał , że taki dupek , ma takie piękne imię ..
Lea , o czym ty myślisz , weź się w garść –pomyślałam .
-A ja Lea . –powiedziałam , zakańczając tę niezręczną cisze .
-Powiem ci , że masz seksowne imię .-powiedział swoim cudownym głosem .
-Myślisz , że jak do mnie tak powiesz to ja od razu się w tobie zakocham , czy coś . Oj mylisz się . –powiedziałam stanowczo .
-Kurwa , to zawsze na wszystkich działa .-powiedział robiąc minę smutnego szczeniaczka .
-Widzisz , ja to nie wszyscy . –powiedziałam seksownym głosem .
-Zauważyłem skarbie . Może właśnie to mnie do ciebie przyciąga .-powiedział takim głosem , że o mało a bym nie zemdlała z wrażenia .
-Oj no weź się wreszcie zamknij .-powiedziałam , a na moją twarz wkradł się rumieniec .
-Widzę że ktoś tu się rumieni . Widzisz , a jednak mi się udało . –powiedział i wyciągnął z kieszeni opakowanie papierosów , wyciągnął jednego , włożył go do ust , podpalił końcówkę i zaciągnął się dymem.
-Możesz przy mnie nie palić .-powiedziałam .
Chłopak się nie odezwał , tylko otworzył okno w aucie .
-Lepiej – powiedział .
-Nie , to że otworzyłeś okno , to nie znaczy , że już mi to nie przeszkadza . –drażniłam się z nim .
-Przestań marudzić –powiedział ze śmiechem .
-Nie , bo co .-odpowiedziałam .
-Zaraz skręć tu w prawo i ja tam mieszkam .-zmieniłam temat .
-Oczywiście .-powiedział , nadal się śmiejąc .
-Z czego się śmiejesz .-powiedziałam i uderzyłam go żartobliwie w ramię .
-Ej , dlaczego mnie bijesz – powiedział niewinnym głosem .
-Bo się ze mnie cały czas śmiejesz , co ja ci takiego zrobiłam .-powiedziałam .
-Bo mnie rozśmieszasz ? –odpowiedział pytająco .
-Przepraszam okej . –podniosłam ręce w geście obronnym .
-Jesteśmy na miejscu  -powiedział i zatrzymał swoje sportowe auto tuż przed moim domem .
-Dziękuję za to , że mnie podwiozłeś .-podziękowałam i wystawiłam rękę w jego stronę .
-Ja tu cię ratuję przed tym by nikt cię nie porwał , zawożę cię pod sam dom , a ty mi tak dziękujesz .-powiedział z rozczarowaniem .
-A czego ty się spodziewałeś . –odpowiedziałam
-Chamska jesteś wiesz . –powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy .
-Wiem to –powiedziałam i wysiadłam z auta , a za mną Justin .
-To jak , przytulisz mnie czy nie ? –zapytał .
-Oczywiście , że nie –powiedziałam śmiejąc się .
-To będę musiał to inaczej załatwić . –podszedł do mnie na niebezpiecznie bliską odległość i zaczął mnie łaskotać . Skąd wiedział że tego nienawidzę .
-Justin , Justin , Justin proszę przestań . Okej , przytulę cię , ale mnie zostaw . błagam . –poddałam się .
Chłopak mnie przytulił , a ja odwzajemniłam uścisk , żeby już mnie zostawił .
-No to dziękuję jeszcze raz . Do zobaczenia .-powiedziałam .
-Tak , do zobaczenia Lea –szepnął , ale i tak to usłyszałam .
Otworzyłam furtkę przed moim domen a Justin nadal mnie obserwował , zamknęłam drzwiczki za sobą i zaczęłam iść małą drużką prowadzącą do drzwi od mojego domu gdy nagle niekontrolowanie zakręciło mi się w głowie i upadłam. Justin chyba to zobaczył bo już sekundę później zobaczyłam go obok siebie.
-Nic ci nie jest ? Co się stało ? Jak się czujesz ? – zasypywał mnie pytaniami.
-Ogarnij się , okey ? nic mi nie jest po prostu zakręciło mi się w głowie – powiedziałam z irytacją.
-No nie wiem – nie dając mi wstać ponownie wziął mnie na ręce i zaczął iść w stronę drzwi.
-Postaw mnie , Justin . Umiem chodzić – powiedziałam.
-Tak tylko szkoda ze się przewracasz robiąc to – powiedział z uśmiechem na twarzy. – Daj klucze
-Po co ci ?
-Jakoś muszę otworzyć drzwi – powiedział nadal trzymając mnie na rękach.
-Ach , tak . Proszę –podałam mu klucze .
 Chłopak otworzył drzwi i weszliśmy do pomieszczenia .
Wszedł ze mną na górę i skierował się w stronę mojego pokoju .
Poznał , że to mój pokój bo na drzwiach miałam napisane „Lea”
Zauważyłam , że Justin zdjął swoje buty marki Supra i usiadł na łóżku .
-Co ty robisz .-powiedziałam zdezorientowana .
-Ty chyba nie myślałaś , że po tym co się stało ja cię normalnie zostawię . –powiedział z zatroskaniem .
-Ale nic mi nie jest , tylko źle się poczułam .-odpowiedziałam .
-Ale jak Ci się coś może poważniejszego stać . Ja lepiej zostanę .-powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy .
-Nie odpuścisz sobie , prawda .-odpowiedziałam ze śmiechem .
-Nie , więc i tak nie masz nic do gadania , zostaje .-powiedział pewny siebie .
-Eh , no dobrze ale śpisz na podłodze .-powiedziałam .
-Ale na podłodze będzie mi nie wygodnie –odpowiedział robiąc minę smutnego dzieciaczka .
-To masz problem Justinku –parsknęłam śmiechem .-Chciałeś tu zostać to musisz sobie jakoś poradzić na podłodze .
-Raczej dziewczyny mnie zapraszały do łóżka , a tu proszę , muszę spać na podłodze , miło .-powiedział z chytrym uśmieszkiem na twarzy .
***
Od Autroki: Niespodzianka , miał być jutro a jest dzisiaj .
Ale słodko się zaczyna .
Myślę że wam się spodoba rozdział , jeśli się spodoba to proszę skomentować rozdział , jak się nie podobał to również skomentować , krytyka mi nie przeszkadza , lecz motywuje *-*
~belieberka115

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

środa, 7 sierpnia 2013

Two

Obudziłam się w białym pomieszczeniu , wokół mnie jacyś ludzie , szmer rozmów .
Gdzie ja jestem .
-Obudziła się –usłyszałam czyjś głos .
-Gdzie ja jestem –powiedziałam zdezorientowana .
-W szpitalu , zemdlała pani wczoraj .-usłyszałam , z tego co się orientowałam był to lekarz .
-Ale dlaczego , co mi się stało .
-Znaleźliśmy wczoraj panią leżącą w łazience na podłodze , chyba się pani poślizgnęła . –powiedział .
Ah , no tak pamiętam .
-Zaraz zawieziemy panią na badania . Zgadza się pani . –zapytał lekarz .
-Oczywiście .-odpowiedziałam .
Już po pięciu minutach , leżałam w jakiejś Sali , a lekarz przykładał mi do głowy jakieś coś , co nie wiedziałam jak to się nazywa , ale chyba badał mi tym mózg .
-To był tylko lekki wstrząs .-powiedział z ulgą lekarz .
-Czyli , że nic poważnego mi nie jest . –zapytałam .
-Nie nic pani nie jest , tylko przepiszemy pani tabletki które będzie pani musiała zażywać przez tydzień .
Przytaknęłam głową .
-A jeśli mógłbym wiedzieć , to gdzie jest pani mama . –wiedziałam , po prostu wiedziałam że się o to zapyta.
-W pracy . –mruknęłam .
-Ale czy zdrowie córki nie jest ważniejsze od pracy? –Czy on może się w końcu zamknąć , nie rozumie że nie chce o tym rozmawiać .
-Nie chcę o tym rozmawiać , okej? –powiedziałam dość głośno .
-Dobrze –uniósł ręce w geście obronnym i opuścił pomieszczenie .
Przez małą szybkę w drzwiach zauważyłam , że mówił coś do pielęgniarki , która zaraz weszła do pokoju .
-Odwiozę teraz panią do Sali a już wieczorem będzie mogła pani wrócić do domu . –przytaknęłam .
Pielęgniarka podeszła do mojego lóżka z wózkiem inwalidzkim , chyba miała mnie w tym zawieźć .
Parsknęłam i wstałam z łóżka kierując się w stronę wyjścia .
-Jesteś pewna że dasz sobie rade .-powiedziała zatroskana .
-Tak dam , chyba mam nogi tak? –powiedziałam i ruszyłam w stronę Sali którą wcześniej mi podała .
Przechodziłam przez różne korytarze , aż w końcu dotarłam na miejsce .
Weszłam do środka , to co zobaczyłam mnie przeraziło , chciałam jak najszybciej się z tam tond wynieść , co on tam do cholery robił . –zadawałam sobie setki pytań na raz .
-Twoje łóżko jest tam –powiedziała .
Jakie ja mam cudowne szczęście .
Nie patrząc na nikogo usiadłam na swoim łóżku , wyjęłam telefon z kieszeni i robiłam byle co , by tylko nie patrzeć na niego .
-Mówiłem , że niebezpiecznie jest chodzić samemu wieczorem po parku –powiedział śmiejąc się .
-Nie dlatego tu jestem idioto –powiedziałam zażenowana .
-Nie mów tak do mnie . –warknął .
Nie zwracając na tego dupka głowy odwróciłam się na drugi bok i zasnęłam.
***
Gdy się ocknęłam , za oknem było już szarawo .
-Czas na mnie –pomyślałam
Wstałam z łóżka , zaczęłam pakować swoje rzeczy , podeszłam do lekarza by powiedzieć mu , że idę już do domu .
Nie stawiał żadnych oporów , po prostu zaprowadził mnie do wyjścia .
Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę domu .
-Zamierzasz tak sama wieczorem iść do domu . –krzyknął jakiś chłopak , niestety wiedziałam kim był .
-Tak , tak właśnie zamierzam iść sama do domu . –powiedziałam z irytacją .
-Wsiadaj zawiozę cię .- powiedział .
-I ty myślisz , że jak najpierw mnie wyzywałeś , krzyczałeś na mnie ja normalnie ci to odpuszczę i wsiądę z tobą do auta . –powiedziałam prawie krzycząc .
-Nie musisz nic do mnie mówić , ale po prostu znam te miasto jak własną kieszeń i wiem , że o takiej porze jest niebezpiecznie samemu chodzić .
Nie wiedziałam co mam zrobić , w sumie bałam się trochę iść sama , ale też nie chciałam wsiadać z tym dupkiem do samochodu .
Zauważyłam , że chłopak zbliża się do mnie.
-Jak ty nie wsiądziesz to sam cię włożę do tego samochodu . –powiedział śmiejąc się .
Już po chwili byłam na rękach tego chłopaka , co nawet nie wiedziałam jak się nazywa .
-Puść mnie , nie rozumiesz że nie chcę z tobą wracać . –krzyknęłam
-Nie , nie rozumiem . –powiedział .
Już po chwili siedziałam na miejscu pasażera przypięta pasem , a obok mnie siedział ten chłopak .
-Okej , skoro już tak się o mnie „martwisz” , to może zdradź mi jak masz na imię .-powiedziałam .
-Justin , Justin Bieber .
***
Od Autorki: Cześć ! Przepraszam że was zawiodłam . jest 22 po północy , a miał być wczoraj . Ale ja poprostu nie miałam weny , ten rozdział wgl zawdzięczam @luxmyjuju (prowadzi opowiadanie klik zapraszam) Ja dzisiaj nie kontaktowałam wgl . Głowa mnie bolała cały dzień i no wgl .
Jak zawszę zapraszam do zakładki informowani i bohaterowie .
Dziękuję za 4 czy tam ile komentarzy , to wiele dla mnie znaczy , nie wiecie jakie to boskie uczucie wiedząc , że ktoś czyta twoje opowiadanie i się tej osobie ono podoba.
Następny rozdział jakoś za 2 dni ;D
~belieberka115
No i jak zawszę
:

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 6 sierpnia 2013

One


Znowu sama .
Sama w tym cholernym domu .
Chciałabym żeby moja mama się mną interesowała .
Chciałabym mieć ojca .
Chciałabym żyć jak normalne dziecko z rodzicami .
No właśnie , chciałabym …
Moje życie nigdy nie było i nie będzie normalne . 
No cóż czas się do tego przyzwyczaić , lecz nie wiem czy mi się to uda .
Chciałabym wyjść .
Wyjść i nigdy tu nie wrócić .
Lecz nie miałam do kogo , i to było najgorsze .
***
Usłyszałam dzwonek do drzwi , zbiegłam więc na dół po schodach by otworzyć .
-Już idę no –krzyknęłam , słysząc ciągłe pukanie do drzwi .
Zdziwiłam się gdy tak wcześnie zobaczyłam mamę w drzwiach .
-Cześć. –usłyszałam .
-Cześć mamo , co tak wcześnie w domu . –zapytałam , lecz nie dostałam odpowiedzi . 
Wróciłam zdołowana na górę . Nie chciałam zostać w tym pomieszczeniu z nią więc postanowiłam wyjść pobiegać .
Włożyłam na siebie spodenki od w-f , pierwszą lepszą koszulkę i buty do biegania i zeszłam na dół .
-Wychodzę –krzyknęłam . Złapałam za klamkę i chciałam wyjść, gdy ujrzałam mamę .
-Gdzie idziesz –zapytała surowo .
-No nie widzisz , idę pobiegać. –odpowiedziałam zirytowana i wyszłam .
Postanowiłam przejść się do parku i od tam tond zacznę biegać .
Przechodziłam przez różne dzielnice Startford , aż w końcu dotarłam do parku .
-Ej maleńka , co tu robisz sama , wiesz że o tej porze jest tu niebezpiecznie .-usłyszałam seksowny , zachrypnięty głos , zaraz przy swoim uchu .
-Przyszłam pobiegać , więc odejdź .-powiedziałam stanowczo i ruszyłam przed siebie .
-Zamknij się suko i mnie posłuchaj .-krzyknął tak seksownie , że nie wiedziałam co mam robić. Mam się bać czy co . 
-Nie masz prawa mi rozkazywać , rozumiesz to dziwko .-krzyknął a jego pięści ścisnęły się momentalnie .
-Pojawiasz się sama nie wiem skąd i wyzywasz mnie od dziwek i suk . Wiesz co to szacunek do kobiet? No nie wydaje mi się . –powiedziałam spokojnym głosem i odeszłam .
-Mam szacunek , ale nie do takich dziwek jak ty. –krzyknął nie ruszając się z miejsca . 
Postanowiłam nie zawracać sobie więcej tym chłopakiem głowy więc zaczęłam biec przed siebie .
***
Po przebiegnięciu całego parku , wróciłam do domu . 
Gdy wchodziłam na górę , do swojego pokoju usłyszałam w salonie jakiś męski głos . Postanowiłam więc sprawdzić kto tam jest . 
Zdziwiłam się na widok mamy z jakimś kolesiem przytulającym się do niej .
Czy ona już zapomniała o ojcu , jak długo z nim jest , czemu mi wcześniej tego nie powiedziała . 
Nie zwracając na nich uwagi , pobiegłam szybko na górę do swojego pokoju .
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić , czułam się okropnie .
Dlaczego?
Dlatego że to wszystko przeze mnie , prze ze mnie on nie żyje , nienawidziłam siebie za to .
Weszłam do łazienki zamknęłam się na klucz , usiadłam opierając się o wannę i zaczęłam płakać , płakać jak nigdy wcześniej .
-Moje życie nie ma sensu, nie chcę tak dłużej żyć.-powiedziałam i wyjęłam żyletkę z szafki nad umywalką. Nie chciałam tego robić , okaleczać się , ale nie potrafiłam tego znieść . 
Przyłożyłam żyletkę do ręki , lecz nie mogłam tego zrobić , nie mogłam ze względu na jedną osobę , na Carly , obiecałam jej , nie mogłabym jej tego znowu zrobić .
Przetarłam oczy od łez i wstałam , chciałam wyjść i jak najszybciej znaleźć się w łóżku .
Poślizgnęłam się na ręczniku, uderzyłam głową w kafelki i zemdlałam . 
Cholera .
***
Od Autorki: Witajcieeee !!! Jak obiecałam jest dzisiaj rozdział , myślałam że już dzisiaj nie zdążę , ale udało mi się . Zapraszam do zakładek : informowani , bohaterowie .
Jak sie rozdział podobał to proszę o skomentowanie go , dla Ciebie to tylko parę sekund , a dla mnie do ogromna motywacja .
#muchlove
~belieberka115

Czytasz = Komentujesz

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Prologue


Powiem krótko , mój ojciec umarł kiedy miałam 14 lat . myślałam wtedy , że to koniec świata , ponieważ zginęła najważniejsza dla mnie osoba , którą kochałam z całego serca , pewnie pomyślicie sobie że mam jeszcze mamę , tak mam ją ale ona nigdy mnie nie kochała , zawsze pracowała do późna , była zakochana tylko w sobie i swoich pieniądzach , nigdy ze mną poważnie nie pogadała . Nigdy nie było jej przy mnie , zawsze była albo w pracy albo z przyjaciółeczkami wychodziła na imprezy , była przeciwieństwem mojego ojca , zawsze się zastanawiam dlaczego ona , dlaczego tato za nią wyszedł , dlaczego to nie mogła być inna kobieta , widocznie nigdy nie dostanę odpowiedzi . 
  Gdy mój ojciec umarł nie rozmawiałam w ogóle z moją matką , nawet nie miałam jak z nią rozmawiać , jak ona raz wracała na noc a raz nie , nawet jak wracała to minimum o 1 w nocy wtedy kiedy spałam . Za to jej nienawidziłam . Rozumiem jest moją matką , ale wolałabym mieszkać sama niż z nią . 
   Najbardziej wdzięczna jestem mojej przyjaciółce Carly , za to że cały czas ze mną była , zawsze pomagała mi gdy miałam gorsze dni , co zdarzało się bardzo często . 
   Chciałabym mieć osobę którą mogłabym kochać , której mogłabym powiedzieć wszystko , znaczy mam taką osobę , ale chodzi mi o to , że nie mam osoby którą mogłabym obdarzyć miłością , w której zakochałabym się po uszy . W mojej szkole są ładni chłopcy ale nie mają tego czegoś , wiecie o co mi chodzi , nie mają tego w czym można się zakochać , bo oni myślą tylko o jednym o seksie , chyba każdy chłopak i dziewczyna oprócz Carly i mnie w szkole już to robili , ale mi się do tego nie spieszyło , chciałabym zrobić to z osobą która by odwzajemniła moje uczucie , lecz takiej osoby chyba nie ma na tym cholernym świecie .    
  ***
Od Autorki: Hej , więc mamy już prolog . Jeżeli spodobał wam się prolog , to przysięgam , ze opowiadanie również wam się spodoba . Jeżeli chcielibyście być informowani o nowym rozdziale to zapraszam do zakładki „Informowani”i wpisać do komentarza swój twitter , fb lub gdziebyście chciały być informowane .
A i jeszcze jedno zapraszam również do zakładki „Bohaterowie” jeżeli chciałybyście poznać bohaterów opowiadania . To chyba na tyle żegnam was , a i następny rozdział będzie jutro .  
#muchlove  ~@belieberka115
                                                                        CZYTASZ=KOMENTUJESZ