wtorek, 6 sierpnia 2013

One


Znowu sama .
Sama w tym cholernym domu .
Chciałabym żeby moja mama się mną interesowała .
Chciałabym mieć ojca .
Chciałabym żyć jak normalne dziecko z rodzicami .
No właśnie , chciałabym …
Moje życie nigdy nie było i nie będzie normalne . 
No cóż czas się do tego przyzwyczaić , lecz nie wiem czy mi się to uda .
Chciałabym wyjść .
Wyjść i nigdy tu nie wrócić .
Lecz nie miałam do kogo , i to było najgorsze .
***
Usłyszałam dzwonek do drzwi , zbiegłam więc na dół po schodach by otworzyć .
-Już idę no –krzyknęłam , słysząc ciągłe pukanie do drzwi .
Zdziwiłam się gdy tak wcześnie zobaczyłam mamę w drzwiach .
-Cześć. –usłyszałam .
-Cześć mamo , co tak wcześnie w domu . –zapytałam , lecz nie dostałam odpowiedzi . 
Wróciłam zdołowana na górę . Nie chciałam zostać w tym pomieszczeniu z nią więc postanowiłam wyjść pobiegać .
Włożyłam na siebie spodenki od w-f , pierwszą lepszą koszulkę i buty do biegania i zeszłam na dół .
-Wychodzę –krzyknęłam . Złapałam za klamkę i chciałam wyjść, gdy ujrzałam mamę .
-Gdzie idziesz –zapytała surowo .
-No nie widzisz , idę pobiegać. –odpowiedziałam zirytowana i wyszłam .
Postanowiłam przejść się do parku i od tam tond zacznę biegać .
Przechodziłam przez różne dzielnice Startford , aż w końcu dotarłam do parku .
-Ej maleńka , co tu robisz sama , wiesz że o tej porze jest tu niebezpiecznie .-usłyszałam seksowny , zachrypnięty głos , zaraz przy swoim uchu .
-Przyszłam pobiegać , więc odejdź .-powiedziałam stanowczo i ruszyłam przed siebie .
-Zamknij się suko i mnie posłuchaj .-krzyknął tak seksownie , że nie wiedziałam co mam robić. Mam się bać czy co . 
-Nie masz prawa mi rozkazywać , rozumiesz to dziwko .-krzyknął a jego pięści ścisnęły się momentalnie .
-Pojawiasz się sama nie wiem skąd i wyzywasz mnie od dziwek i suk . Wiesz co to szacunek do kobiet? No nie wydaje mi się . –powiedziałam spokojnym głosem i odeszłam .
-Mam szacunek , ale nie do takich dziwek jak ty. –krzyknął nie ruszając się z miejsca . 
Postanowiłam nie zawracać sobie więcej tym chłopakiem głowy więc zaczęłam biec przed siebie .
***
Po przebiegnięciu całego parku , wróciłam do domu . 
Gdy wchodziłam na górę , do swojego pokoju usłyszałam w salonie jakiś męski głos . Postanowiłam więc sprawdzić kto tam jest . 
Zdziwiłam się na widok mamy z jakimś kolesiem przytulającym się do niej .
Czy ona już zapomniała o ojcu , jak długo z nim jest , czemu mi wcześniej tego nie powiedziała . 
Nie zwracając na nich uwagi , pobiegłam szybko na górę do swojego pokoju .
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić , czułam się okropnie .
Dlaczego?
Dlatego że to wszystko przeze mnie , prze ze mnie on nie żyje , nienawidziłam siebie za to .
Weszłam do łazienki zamknęłam się na klucz , usiadłam opierając się o wannę i zaczęłam płakać , płakać jak nigdy wcześniej .
-Moje życie nie ma sensu, nie chcę tak dłużej żyć.-powiedziałam i wyjęłam żyletkę z szafki nad umywalką. Nie chciałam tego robić , okaleczać się , ale nie potrafiłam tego znieść . 
Przyłożyłam żyletkę do ręki , lecz nie mogłam tego zrobić , nie mogłam ze względu na jedną osobę , na Carly , obiecałam jej , nie mogłabym jej tego znowu zrobić .
Przetarłam oczy od łez i wstałam , chciałam wyjść i jak najszybciej znaleźć się w łóżku .
Poślizgnęłam się na ręczniku, uderzyłam głową w kafelki i zemdlałam . 
Cholera .
***
Od Autorki: Witajcieeee !!! Jak obiecałam jest dzisiaj rozdział , myślałam że już dzisiaj nie zdążę , ale udało mi się . Zapraszam do zakładek : informowani , bohaterowie .
Jak sie rozdział podobał to proszę o skomentowanie go , dla Ciebie to tylko parę sekund , a dla mnie do ogromna motywacja .
#muchlove
~belieberka115

Czytasz = Komentujesz

5 komentarzy: